P2P: co Ci wolno, a za co pójdziesz siedzieć?

PC World 15 lutego 2006 09:51 Daniel Cieślak
"Każdy konsument ma prawo do wykonania kopii legalnie nabytej płyty CD czy DVD. Jeśli zastosowane na płycie zabezpieczenia uniemożliwiają to, można - w ramach praw konsumenckich - poprosić producenta płyty (wydawcę) o dostarczenie kopii płyty" - mówi w rozmowie z PCWK mec. Aleksander Stuglik, ze spółki prawniczej B. Żuradzka Kancelaria Prawna. Naszego rozmówcę spytaliśmy również o to, czy w myśl polskiego prawa legalne jest udostępnianie w sieciach P2P muzyki i filmów (okazuje się, że w pewnych okolicznościach nie jest to zabronione), a także o to, czy za korzystanie z nielegalnego oprogramowania można w Polsce iść do więzienia. A. Stuglik powiedział nam również, że raczej mało prawdopodobne jest, by znana z USA taktyka pozywania użytkowników sieci P2P dotarła do Polski...
Strona 3 z 3


Czy w myśl polskiego prawa użytkownik może legalnie wykonać kopię kupionej w sklepie płyty CD lub DVD z filmem, muzyką czy oprogramowaniem?

Tak. Zezwalają na to przepisy o dozwolonym użytku osobistym, w odniesieniu zaś do programów komputerowych, przepisy ich dotyczące.

Czy w takim razie firmy wprowadzające do sprzedaży płyty zabezpieczone przed kopiowaniem nie popełniają przypadkiem przestępstwa, polegającego na pozbawieniu konsumenta prawa do pełnego dysponowania legalnie nabytym produktem?

Kwestia ta jest sporna. Z jednej bowiem strony nabywca winien mieć zapewnione prawo do korzystania z utworu, w którego posiadanie wszedł legalnie, a z drugiej strony trzeba też wziąć pod uwagę argumenty firm płytowych, iż takie zabezpieczenie ma na celu nie tyle pozbawienie nabywcy płyty prawa do korzystania z tej płyty, ale ochronę interesów majątkowych twórców (i firm płytowych). Niewątpliwe jest bowiem, że przepisy o dozwolonym użytku bywają naginane i twórcy mogą na tym tracić. Dodatkowo wskazać należy na przepisy ustawy o prawie autorskim, wedle których karalne jest usuwanie technicznych zabezpieczeń przez nabywców płyt (por. art. 1181 ust. 2 ustawy o prawie autorskim). Moim zdaniem, w przypadku nabycia takiej płyty należałoby wezwać firmę płytową do dostarczenia kopii płyty na koszt tej firmy, albo do zdjęcia zabezpieczeń pod rygorem, iż skorzystamy, jako konsumenci, z uprawnień nadanych ustawą o tzw. sprzedaży konsumenckiej, wedle której sprzedawca jest odpowiedzialny za zgodność towaru z umową. Jeśli płyta nie będzie nadawała się do skopiowania, to towar nie będzie zgodny z umową i nabywcy płyty będą przysługiwały określone w ustawie roszczenia (żądanie wymiany towaru, lub doprowadzenia towaru do zgodności z umową).

Kilka tygodni temu polski Internet zelektryzowała informacja o konflikcie pomiędzy firmą Gutek Film a dwoma serwisami udostępniającymi napisy do filmów w formacie Divx. Jeden z owych serwisów zawiesił od razu działalność, jednak drugi - mimo wystosowanego przez GF ultimatum - działa do dziś. Czy to znaczy, że nie ma podstaw prawnych jego zamknięcia?

Sprawa jest wątpliwa. Z jednej bowiem strony tłumaczenie listy dialogowej jest opracowaniem cudzego utworu (oryginalnej listy dialogowej), i jako opracowanie może być wykorzystywane wyłącznie za zezwoleniem twórcy (lub jego przedstawiciela, czyli Gutek Film), z drugiej strony jednak należy zwrócić uwagę na prawo do tworzenia utworów inspirowanych cudzym utworem. Przede wszystkim jednak trzeba zwrócić uwagę na cel, w jakim powstają listy dialogowe. Chodzi o na ogół nielegalne korzystanie ze ściąganych filmów, to zaś nie może podlegać ochronie prawa.

Kroniki kryminalne
W Polsce wyroki za przestępstwa komputerowe odsiaduje obecnie blisko 0,5 tys. osób - czyli drobny ułamek z całkowitej liczby 80 tysięcy skazanych na przymusowe wakacje. Według danych Komendy Głównej Policji średnia wykrywalność tego typu przestępstw sięga ponad 70%. Zazwyczaj są to oszustwa i wyłudzenia, a także fałszerstwa dokonane przy użyciu komputerów. Zwykłe kradzieże, czy przemyt sprzętu komuterowego, a także przypadki piractwa komputerowego nie podlegają tej statystyce, gdyż czyny te traktowane są jako przestępstwa o innym ciężarze gatunkowym. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w tekście "Kroniki kryminalne".
Organizacje zajmujące się walką z piractwem "software'owym" (takie jak np. BSA) kontrolują w Polsce praktycznie wyłącznie firmy i instytucje - czy to znaczy, że korzystanie z pirackiego oprogramowania na użytek własny jest w myśl polskiego prawa legalne?

Nie jest legalne. Trudno jest kontrolować wszystkie gospodarstwa domowe i stąd być może organizacje typu BSA czy Polski Rynek Oprogramowania kontrolują wyłącznie przedsiębiorców. Wspomnieć jednak należy o tym, iż organizacje te mają bardzo ograniczone uprawnienia i nikt nie musi się poddawać ich kontroli, zwłaszcza w kontekście żądanych przez te organizacje informacji dotyczących ilości i rodzaju oprogramowania. Takie informacje to tajemnica handlowa przedsiębiorcy. Można sobie łatwo wyobrazić sytuacje, gdy organizacje te handlują informacjami o tym, jakie oprogramowanie ma przedsiębiorca.

Jaką karę przewiduje polskie prawo za korzystanie z nielegalnego oprogramowania?

Cóż. Kary te - niestety - nie są wysokie. Wziąwszy pod uwagę fakt, iż nikt nie musi korzystać z "piratów", bo prawie zawsze można znaleźć darmowe, lub prawie darmowe zamienniki oprogramowania komercyjnego, kary te powinny być znacznie wyższe i do tego połączone z obligatoryjnym przepadkiem sprzętu, na którym programy pirackie zainstalowano. Ustawa o prawie autorskim mówi, iż karami mogą być grzywna, ograniczenie wolności, lub więzienie do lat 5 w przypadku, gdy z korzystania z nielegalnego oprogramowania sprawca uczynił sobie źródło dochodu.

Aktualizacja 24 lutego 2006 14:26

Rząd RP zamierza zmienić niektóre zapisy w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych, dotyczące kwestii odszkodowań za korzystanie z pirackich wersji oprogramowania komputerowego. Rząd planuje m.in. zmniejszenie odpowiedzialności użytkowników używających nielegalnych wersji programów - w przypadku "przyłapania na gorącym uczynku" zamiast grzywny pieniężnej będą oni musieli zakupić używany program.

Obecnie obowiązujące w Polsce przepisy mówią, iż w sytuacji, gdy użytkownik zostanie złapany na korzystaniu z "piratów", grozi mu zapłata wysokiego odszkodowania pieniężnego na rzecz poszkodowanej firmy. Producenci oprogramowania mogą żądać rekompensaty w postaci podwójnej, a nawet potrójnej (jeśli naruszenie prawa jest zawinione) wysokości należnego wynagrodzenia za program.

Zdaniem rządu, wprowadzenie zmian jest konieczne - obowiązek taki nakłada na Polskę dyrektywa Unii Europejskiej. Tymczasem prawo wspólnotowe nie wymaga od państw członkowskich dokonywania zmian w zakresie odszkodowań - twierdzi m.in. cytowana przez "Gazetę Prawną" prof. Ewa Nowińska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Aktualizacja 27 lutego 2006 12:56

Aleksander Stuglik komentuje:
Faktycznie, rozwiązanie proponowane przez rząd raczej zachęci do korzystania z programów komputerowych w sposób nielegalny. O ile bowiem dotychczasowe sankcje przynajmniej usiłowały powstrzymywać potencjalnych piratów (co przede wszystkim dotyczyło przedsiębiorców, bo ci mieli najwięcej do stracenia), to proponowane przepisy wywołają skutek odwrotny. Po prostu potencjalny pirat skalkuluje sobie, że:
- szansa na jego złapanie jest niewielka,
- nawet jak go złapią, to najwyżej zapłaci to, co i tak by zapłacił kupując legalny program.

Innymi słowy propozycja zmiany przepisów prawa autorskiego zmierza w tym kierunku, żeby twórcy i producenci oprogramowania kredytowali piratów. Moim zdaniem rozwiązanie jest złe.

Jeżeli w ogóle iść w kierunku zmiany sankcji zawartych w ustawie o prawie autorskim, to sensowne jest wprowadzenie zapisu, że za każdy przypadek użytkowania pirackiego oprogramowania jego użytkownik będzie musiał zapłącić 10 krotność jego wartości (co najmniej). Dotychczasowe przepisy są w tym względzie dość nieprecyzyjne i pozostawiają znaczną swobodę w ustalaniu wysokości roszczeń, jakich może się domagać poszkodowany.

Podkreślam, że nie ma żadnego uzasadnienia dla zmniejszania kar dla piratów w sytuacji, gdy najpowszechniej używane nielegalne programy mają swoje tanie, lub nawet bezpłatne odpowiedniki. A zatem każdy może wybierać, co chce użytkować i nikt nie jest zmuszony do wykorzystywania piratów z "biedy".



Komentarze (40)

  • klaus
  • 2006-02-15 15:02:54

dlaczego w artykule jest wyraźna reklama kancelarii, zamieszczona z naruszeniem prawa prasowego??

  • Kontra
  • 2006-02-15 15:27:55

@ Klaus - aleś gościu wymyślił ;) czyli podawanie nazwy jakiejkolwiek firmy jest reklamą? Dla mnie - jako użytkownika P2P - bardzo wazna jest informacja, ze czlowiek ktory sie wypowiada o prawnych aspektach tej sprawy wie o czym mówi. A w ogole bardzo ciekawy wywiad - teraz trudniej bedzie oszołomom z róznych RIAA i MPAA robic ludziom wode z mózgu. brawo!

  • KPietrzak
  • 2006-02-15 15:27:56

@klaus: jeżeli zarzuca nam Pan naruszenie prawa prasowego prosimy to udowodnić a najlepiej udac się od razu do prokuratury. Prosze jednak zwrócić uwagę, że postępując w taki sposób pomawia Pan wydawnictwo IDG.

  • siNNer
  • 2006-02-15 15:40:33

Dziękuję za artykuł, bardzo mi się przydał i wiele wyjaśnił. Dawno nie było tak wciągającego arytkułu. Przeczytałem od deski do deski. Proponuję w następnym artykule z takiej serii, poruszyć problem spolszczeń programów, czy autorzy programów mogą mieć pretensje, o to, że ktoś przetłumaczył interfejs ich progrmu.

  • informatyk
  • 2006-02-15 15:59:15

"(...)baza danych w formie elektronicznej, będąca przecież programem komputerowym(...)". Ustawodawca zapewne ma słuszność stosując takie rozróżnienie, bo chodzi mu prawdopodobnie o DANE, a nie PROGRAM DO ZARZĄDZANIA DANYMI. Bazą danych może być np. plik tekstowy z setką numerów telefonów, a to przecież nie program.

  • kkk
  • 2006-02-15 21:24:17

Ja natomiast jestem ciekawy co ze *ci*ganiem muzyki grup, kt*rej legalnie w Polsce naby* nie mo*na, bo po prostu nie ma jej w sprzedarzy. Ci**ko (tak mi si* wydaje) wykaza* straty finansowe spowodowane sci*gni*ciem i ods*uchiwaniem p*yty, kt*rej legalnie w kraju naby* po prostu nie mo*na. Je*eli kto* wie, co m*wi na ten temat prawo, b*d* wdzi*czny za informacj*.

  • Tomek
  • 2006-02-15 21:52:06

nalezy zaznaczyc ze oprocz kary wiezienia kozystajac z nielegalnego oprogramowania mozemy placic spore odszkodowania firmom... kwoty moga byc tak wielkie ze do konca zycia czlowiek sie nie wyplaci... w sumnie nie wadomo czy nie lepiej pojsc na piec lat do paki... ale jedno nie wyklucza drugiego...

  • konio
  • 2006-02-15 21:57:35

Bardzo dobry artykul. Gratulacje dla kancelarii za rzetelna analize wykladni prawa. Duzo bylo na ten temat ale zawsze bylo to przesiakniete lizusostwem w kierunku organizacji finansowanych przez przemysl muzyczny, walczacych nie o prawa artystow ale koncernow muzycznych ... prawa do jawnego okradania i artystów i ludzi. Nie chodzi o to, ze ludzi nie stac na kupowanie utworow artystow, te bez kilkusetprocentowej marzy koncernow bylyby w przystepnej cenie.

  • mikroos
  • 2006-02-16 03:10:37

hehe, ale z tego wywiadu (nota bene swietnego!!) wynikaloby, ze sciagniecie i nieudostepnienie utworow dalej jest legalne ;> ...a co do oprogramowania: Linux. i wszystko jasne :>

  • BIRKUT
  • 2006-02-16 08:29:01

TZW ,,PIRACTWO KOMPUTEROWE" NIE POWINNO BYĆ ŚCIGANE KARNIE!!! Ostatnimi czasy pojawiło się w trochę artykułów dotyczących praw autorskich- temat ciekawy, nośny, problematyczny. W wypowiedziach na ten temat nie pojawiło się jednak-abstrahując od kwestii ideologii, liberalizmu, patentów, monopolizowania rynku itp.- jedna kwestia- otóż - jak wiadomo- odpowiedzialność osób które ,,we własnym zakresie" kopiują np. programy czy muzykę (np. korzystając z programów p2p) nie przejmując się prawami autorskimi, może przyjąć dwojaką postać- odpowiedzialności cywilnej i karnej. O ile na kanwie polskiego prawa cywilnego odpowiedzialność odszkodowawcza nie powinna budzić kontrowersji, to na polu prawa karnego dochodzi do bardzo ciekawej sytuacji- otóż Ustawodawca penalizuje w art. 293 kk nabywanie programów nazywanych popularnie pirackimi, wskazując wyraźnie, iż przepisy dotyczące paserki odnoszą się również do programów komputerowych (a co z muzyką , filmami itp?- prawdopodobnie kolejna niekonsekwencja i niedoróbka ustawodawcza, biorąc pod uwagę zakaz stosowania analogii w prawie karnym). Tu należy zauważyć jeden szkopuł- prawo cywilne rozróżnia dwa rodzaje - za Rzymianami- szkody, którą można ponieść- szkoda rzeczywista- tzw. damnum emergens (powiedzmy, że w tym temacie miało by to miejsce, gdyby osoba zainteresowana przebywając w jakimś sklepie z oprogramowaniem schowała pod pazuchę pudełko z płytą zawierającą program, instrukcję itp, za powiedzmy 129,00 zł.- sprzedawca ponosi więc rzeczywistą szkodę w postaci skradzionego towaru o wartości nominalnej 129,00 zł.-bo tego egzemplarza już nie sprzeda...). Drugi rodzaj szkody- tzw. lucrum cessans- to tzw. utracony zarobek. I tu dochodzimy do sedna sprawy- bowiem do skazania na kanwie prawa karnego wypadało by wykazać, iż osoba, która na stadionie X-Lecia w Warszawie dokonuje zakupu programu, który ,,legalnie" kosztuje 100,00 lub 6.000,00 zł. , gdyby nie kupiła go ,,U Pirata" zrobiła by to u legalnego dilera. A tego wykazać się nie da!! Dlaczego? Bo kupuje go ,,U pirata" dlatego, że kosztuje 30-60,00 zł., a nie wskazane 100-6000,00 zł. Najzwyczajniej w świecie nie było by ją stać na kupno programu ,,legalnego" za takie kwoty. Mamy więc do czynienia z ,,utraconym zarobkiem" producenta . I cóż z tego? Ano to, iż polskie prawo karne uznaje jedynie ,,rzeczywistą szkodę" , a nie ,,utracony zarobek", więc skazywanie osób za ,,paserkę" programów komputerowych (rozumianą jako posiadanie nielegalnego oprogramowania) jest nieco naciągane- zasada bowiem jest prosta-nie ma z punktu widzenia prawa karnego szkody, nie ma przestępstwa (przeciwko mieniu w tym wypadku). Odpowiedzialność cywilna? Proszę bardzo- żeby cokolwiek zainstalować, trzeba zgodzić się na warunki producenta-jak bardzo by bzdurne nie były- a więc ,,pacta sunt servanda”- ale mieszanie do tego prawa karnego? Dość problematyczne. Pozdrawiam Birkut

  • klaus
  • 2006-02-16 10:54:25

nie pomawiam. Prosze mieć na względzie bardzo rygorystyczne podejście do reklamy zawodów prawniczych. Informacja o kancelarii nie była wyodrębniona z tekstu i nie była oznaczona jako reklama. Wtedy byłoby OK.

  • KPietrzak
  • 2006-02-16 11:06:46

@klaus: Nie. W tekście jest informacja nie reklama. Czytelnik ma prawo wiedzieć kim jest osoba z którą przeprowadzany jest wywiad. Tego typu rozmowa nie miałaby zresztą sensu w przypadku prawnika z kancelarii specjalizującej się np. w prawie morskim. Twierdząc, że naruszamy prawo prasowe dopuszcza się Pan jednak pomówienia. Rozumiemy jednak, że nie intencjonalnie. W każdym razie, nieuczciwe i nierzetelne byłoby przeprowadzanie wywiadu z prawnikiem, bez informacji czym się ten prawnik zajmuje. btw. czy uważa Pan, że pisząc tekst, w którym pojawia się nazwa firmy (np o nowej usłudze Google), nie powinniśmy zamieszczać tej nazwy? Absurd.

  • klaus
  • 2006-02-16 11:12:53

Swoją drogą pomysł na zaprezentowanie czytelnikom stanowiska polskiego prawa jest świetny. Wreszcie jakaś odskocznia od amerykańskiej papki podawanej przez RIAA i jej podobne. Tylko dobór partnera troszkę nieszczęśliwy. Nb wypadałoby napisać czy pan Stuglik jest adwokatem czy radcą prawnym albo nie tytułować go mecenasem. Na marginesie, czy ktoś zwrócił uwagę że kancelaria, z której pochodzi A. Stuglik umawia się z klientami na success fee? Każdy kto liznął odrobinę zasad etyki zawodów prawniczych wie że w Polsce jest to delikatnie mówiąc nie do końca zgodne z tymi zasadami.

  • klaus
  • 2006-02-16 11:17:11

@KPietrzak poza informacją o tym w jakiej kancelarii pracuje p. Stuglik (to byłoby oczywiśćie fair), jest też link do strony tej kancelarii i info o rzekomo specjalnym pakiecie usług IT. To trochę za dużo jeśli weźmie się pod uwagę specyfikę zawodów prawniczych. To bardziej zarzut w stronę kancelarii niż redakcji. W stosunku do innych podmiotów taki zakres informacji bylby dopuszczalny. Prawnicy mają swoje zasady etyki i powinni zaprotestować sami. Podobnie jak p. Stuglik (o ile nie jeset adwokatem lub radcą prawnym) powinien nie tytułować się mecenasem. Polecam lekturę zasad etyki adwokackiej - są dostępne na stronach okręgowych rad.

  • Yagar
  • 2006-02-16 13:36:58

Klaus trochę przesadzasz! Dla czytelników ważna jest treść i info na temat prawa, a dla mnie to Panu Stuglikowi to nawet redakcja może zapłacic za poświęcony czas i profesjonalne podejście do tematu. Ważne by dla czytelników był pożytek z takiego artu. Oby więcej takich konkretnych wiadomości i nawet z dużą reklamą kancelarii!

  • jeez
  • 2006-02-16 21:55:44

mnie przychodzi na mysl jedno pytanie - co z podatkiem dokladanym do plyt i innych nosnikow? Skoro kupujac plyte place komus tam pieniadze za piractwo, to chyba nie moge drugi raz za to placic, prawda?

  • Tomir
  • 2006-02-17 15:28:32

"Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego". Ja przepraszam, ale gdzie tu jest mowa o egzemplarzu zakupionego utworu? Przecież gdyby kopiować można było jedynie z orginału to: - ustawa o prawie autorskim formułowałaby to inaczej, - nagrywanie z radia i telewizji byłoby nielegalne ;)p

  • abc
  • 2006-02-19 16:11:03

"masz prawo do udostępniania legalnie nabytych utworów - ale tylko osobom, z którymi pozostajesz w związku osobistym (takim jak pokrewieństwo, powinowactwo, stosunek towarzyski)" Jezeli jestem czlonkiem grupy do ktorej trzeba sie zapisac i udzielam sie na ich forum to mam wzgledem nich stosunek towarzyski - czy nie mam racji?

  • SWilk
  • 2006-02-26 08:33:47

Autor, będąc prawnikiem, a nie informatykiem - myli się w przypadku bazy danych. W informatyce rozróżnia się pojęcia "Baza Danych" oraz "System Zarządzania Bazami Danych". Pierwsza definicja (o której mówi ustawa) określa zbiór danych zgromadzonych w formie elektronicznej. Nie jest on programem. Natomiast Programem jest System Zarządzania Bazami Danych - jest to sam program, z wyłączeniem danych, który służy do przechowywania Bazy Danych (np. PostgreSQL, Oracle, MySQL, Access etc). No, chyba, że ja jako informatyk, a nie prawnik, choć ustawę czytałem, nie potrafię zrouzmieć intencji autora, który pod pojęciem bazy danych mówi o programie zarządzającym, a dane zgromadzone w bazie uznaje za

  • ciekawy
  • 2006-02-26 13:55:13

Mam pytanie co do interpretacji. Czy "stosunek towarzyski" morzna zinterpretować jako społeczność internetową? W końcu to też towarzystwo. W dodatku całkiem liczne:))

  • VooEak
  • 2006-02-28 10:34:56

i do kazdego sie przez "ty"... swoja droga dobrze by bylo napisac o nieoficjalnych tlumaczeniach. ciekawy jestem bo kiedys pare takich zrobilem... i o przerabianiu interfejsu programow resource editorami. oczywiscie z punktu widzenia prawa ;)

  • Aleksander Stuglik
  • 2006-02-28 13:28:13

Witam wszystkich i dziękuję za komentarze. Odnosząc się do zarzutu "reklamy" pragnę przypomnieć, iż czym innym jest tzw. marketing usług prawniczych, a czym innym reklama. Nie istnieje zakaz informowania, czym zajmują sie kancelarię prawne oraz jaki jest dorobek ich pracowników. Gdyby taki zakaz istniał, szkodziłoby to interesowi kosumentów, którzy zmuszeni byliby korzystać z usług prawników, bez możliwości rozeznania na czym się znają. Ja np. nie znam się na sprawach administracyjnych i ich nie prowadzę. Są jednak tacy prawnicy, którzy biorą wszystko, co leci i potem knocą sprawy. Odnośnie zarzutu dot. baz danych, to faktycznie w informatyce sprawy te ujmuje się inaczej, jednak ustawa o prawie autorskim, na której gruncie się poruszamy, mówi jedynie o elektronicznej bazie danych, która jest utworem (art. 23) i abstrachuje od systemu zarządzania tą bazą. Chodziło mi wyłącznie o pokazanie, iż ustawa o prawie autorskim odróżnia poszczególne grupy produktów informatycznych.

  • gandalf
  • 2006-04-21 23:04:29

Pozwole sobie takze zauwazyc, ze, co zostalo tu pominiete, kazdy MA prawo pobierac dowolne utwory muzyczne, filmowe i ksiazki z internetu (nie dotyczy to oprogramowania). Prawda jest, ze nie ma prawa ich UDOSTEPNIAC w ramach sieci p2p, ale MA PRAWO je pobierac.

  • Pivot - też prawnik
  • 2006-09-10 01:32:11

Odnośnie komentarza pod artykułem: Panie Mecenasie, "abstrahuje" piszemy przez "h". "Ch" piszemy czasem przed "uje", ale wtedy nie brzmi to ładnie, a i co innego znaczy. Pozdrawiam!

  • Krzysztof
  • 2006-09-26 20:50:01

do Redakcji: radziłbym Wam obciąć dźwięk w Waszej reklamie, ponieważ wkurza mnie, że podczas gdy słucham "legalnej muzyki z P2P" wyskakuje mi "Masz awarię ..." Irytujące doprawdy :] i nieco bezmyślne <lol>

  • pafinde
  • 2006-09-28 21:39:16

Ja mam uwagę odnośnie cytatu: "Wziąwszy pod uwagę fakt, iż nikt nie musi korzystać z "piratów", bo prawie zawsze można znaleźć darmowe, lub prawie darmowe zamienniki oprogramowania komercyjnego" Jak można mówić coś takiego w kraju, w którym program "Płatnik" zmusza obywateli do korzystania z konkretnego komercyjnego systemu operacyjnego?? Linux Rulez.

  • Błażej Kaczorowski
  • 2006-10-07 20:17:55

www.partiapiratow.org.pl ... zapraszam do walki o Wolną Kulturą ... !!!

  • Ssaca
  • 2006-10-18 15:28:46

abra kadabra

  • Neo1113
  • 2006-10-20 09:17:10

To jak to właściwie jest. Upowszechnianie nielegalne, filmów myuzyki itd. wiadomo. Pirackie oprogramowanie, wiadomo. Ale chciałbym jasno usłyszeć jak to jest w przypadku ściągania, na gruncie polskiego prawa. Czy jeśli ściągnę jakiś film, którego bym nie kupił, to złamię prawo ? Czy jeśli ściągnę kilka ulubionych filmów i będę trzymał na dysku lub przegram na płytki, to złamię prawo ? Czy jeśli ściągnę sobie np. 4 części Aliena, które mam na VHS, i zrobię z tego DVD to mogę ? A jeśli mogę to co wtedy jak zniszczy mi się kaseta VHS ? Czy jeśli chcę ściągnąć kilkanaście ulubionych utworów muzycznych żeby słuchać ich w samochodzie, wolno czy nie ? Już kilka razy na forach internetowych spotykałem się z opiniami, że ściągać wolno, ale nie wolno udostępniać, prawda czy nie ? Na koniec jeszcze jedno pytanie, czy jeśli ze sporej kolekcji kaset VHS zrobię DVD, i wyrzucę kasety, a ktoś to u mnie znajdzie, to co wtedy ? I jak się ma do tego nagrywanie filmów z TV, wolno, czy nie ?

  • dzoker
  • 2006-11-15 00:08:08

neo1113: zawsze mnie to nurtowało o czym piszesz... bo każdy zabierze ci cd/dvd a los kaset vhs czy magnetofonowych nikogo nie obchodzi. nagrywaniem z radia nikt się nie zainteresuje, ale jeśli już komuś uda się skonstruować urządzenie nagrywające z radia satelitarnego to już takie urządznie będzie nielegalne. podobnie jak odtwarzacze mp3. RIAA chce żeby z góry były uznane za nielegalne urządznie. podobny los powinien spotkać dvd ostwarzające filmy divix z napisami, ponieważ nie ma legalnych płyt w takim formacie! prawo autorskie przestrzegane zbyt rygorystycznie to zero praw dla użytkownika!!!

  • tomcat23
  • 2006-12-12 00:48:33

".. zatem każdy może wybierać, co chce użytkować i nikt nie jest zmuszony do wykorzystywania piratów z "biedy". Nie zgadzam się! Piszę pracę dyplomową i potrzebuję Windowsa, Office, Autocada oraz Mathcada! Po prostu moja praca dyplomowa nie moze sie obejsc bez tych programów!

  • OrkanSpec
  • 2007-02-01 19:17:36

@tomcat23 To akurat nie jest argument. Nie znam Twojej sytuacji, ale prawdopodobnie mogłeś wybrać inny temat pracy dyplomowej - nie od razu Autocad i Mathcad :-) Po co Office? Piszesz pracę na temat MS Office? Jeżeli nie, to skorzystaj z Open Office lub dowolnego innego darmowego pakietu biurowego (są takie). Gorzej, gdy na studiach musisz korzystać z płatnych programów działających tylko pod Windows. To jest efekt pewnego monopolu...

  • kosa22-83
  • 2007-03-05 18:46:59

żeczywiście nasz rząd sie nadaje a pomysły mają takie że hoho lepiej sie wynieśćz tej polski bo tu tylko syf jest i niema komu posprzątać

  • Broch
  • 2007-03-26 22:33:55

Od mojego dostawcy dostałem list z prośbą o zaprzestanie udostępniania plików filmowych w sieciach p2p, poprosiłem o wyjaśnienie tej sprawy i następnego dnia otrzymałem orginalny list prosto z USA or RIAA z którego dowiedziałem się co gdzie kiedy i jak długo udostępniałem wraz z ostrzeżeniem. Chcąc nie chcąc dostosowałem się do ich "prośby" i obecnie używam p2p tylko do zasysania szablonów. Choć brakuje mi starych praktyk a mój budżet bardzo przez to cierpi mam spokój i gdy dochodzą mnie wiadomości, że u mnie w mieścinie (Grudziądz) gdzieś policja zarekwirowała kilka komputerów jestem spokojny. A co do samej treści artykułu, jest wyczerpujący choć biorąc pod uwagę polskie prawo to i tak wynika z tego, że w 90% przypadków te łapanki są na chybił trafił.

  • korab
  • 2007-04-19 08:28:42

Wczoraj 18.04.2007 rano w TVP wystąpił policjant i powiedział cytuję"w sieci P2P wolno ściągać każdy plik muzyka,filmy,programy,gry dla własnego użytku nie wolno ich tylko później rozpowszechniać np.handlować"

  • ~gość
  • 2007-10-27 16:10:58

wszyscy gadacie jak potluczeni.

  • ~gość
  • 2007-10-27 16:15:02

dlaczego instytucje panstwowe korzystaja z pirackiego oprogramowania np.policja.zrubcie porzadek u siebie,a potem bedziecie mowic co jest legalne a co nie.

  • łoburzony
  • 2007-11-15 18:19:38

"(...)połączone z obligatoryjnym przepadkiem sprzętu, na którym programy pirackie zainstalowano..." cały wywód tego artykułu toczy się pod wspólnym mianownikiem ochrony dóbr posiadaczy własności intelektualnych i praw autorskich z tytułu twórczej pracy. czy ktoś może wytłumaczyć w jaki sposób skorzysta twórca na konfiskacie sprzętu, który ma znacznie więcej zastosowań niż wynika to z użytkowania nielegalnego programu? co ma np. zasilacz lub obudowa komp. do nielegalnie używanego oprogramowania? a co innymi, własnymi z zasobami znajdującymi się na twardym dysku?

  • indian
  • 2009-07-22 11:14:48

rzadko się zdarza, aby prawo było tak rozsądne:) a jednak, fajnie i fajny artykuł. Zgadzam się, że łagodzenie kar za używanie pirackiego oprogramowania jest złym kierunkiem. Niestety wciąż legalne jest zmuszanie do korzystania z określonego komercyjnego oprogramowania określonej firmy przez instytucje państwowe, uczelnie. Kiedyś aby napisac wypracowanie mogłem użyć dowolnego długopisu albo pióra (nawet kolor mógł się zawierać w pewnych granicach.) technika poszła oczywiście do przodu ale dlaczego student MUSI aby oddac pracę użyć Microsoft Office (i lepiej w określonej wersji)? Czyżby takie były wymagania ISO?:D A to tylko płatek śniegu na czubku góry lodowej.

  • indian
  • 2009-07-22 12:48:42

@BIRKUT - trafiłeś w sedno. <taki skomplikowany wywód jak sobie myślę> IMHO dotykamy tu zysków producenta na reklamie, promocji i szkoleniach które przejmuje na siebie użytkownik pirackiego oprogramowania, oraz sam pirat. ;) Czyli przykładowo: Czy ubogi Fr33D zapłaciłby N000$ za program Profesional aby w internecie przedstawić swoją wizję Nibylandii i czy firma Fikcyjna zakupiłaby oprogramowanie od producenta Profesional dla X stanowisk (X*N000$) wiedząc, że jak nie zdolny Fr33D to inny użytkownik tego popularnego programu się znajdzie i zrobi na tym co firmie trzeba... (nie ważne czy to ma być grafika czy arkusz kalkulacyjny) Czyli właśnie promocja, reklama... Firma Fikcyjna skalkuluje, że bardziej jej się opłaci kupić Profesional niż napisać napisać program Własnywewnętrzny... No i nie trzeba myśleć co zrobić z programistą, który kasę za rozwiązania użyte w programie Własnywewnętrzny wziął a może je wykorzystać w Innejfirmywewnętrzny dla innej firmy... wszak też własność intelektualna... W sprawie własnośći intelektualnej: Czy twórca koła zapewne zbankrutował, umarł z głodu i nikt nie wie kim jest. Tak samo z twórcą linux... A wielu popularnych pisarzy? Można pisać jeszcze o chłopcu czarodzieju czy to już też jest licencja i własność intelektualne? Jak ktoś jest zdolny niech napisze, prawda? Tak samo powinno byc z programami... Ktoś wymyślił, napisał... chwała mu za to pewnie go zatrudni firma IT. Jak miałbym w firmie instalowac linuksa to wolałbym i tak zapłacić programistom z KomercjaLinux niż ściągać experyment linuksowy z DzikostabilnyLinux... nawet jeżeli to robią ci sami ludzie. :D </taki skomplikowany wywód jak sobie myślę> < PROSTO i KRÓTKO > Gdyby oceniać nie straty - ale zyski jakie poniesione zostały przez poszczególne strony użytkownika narzędzia i producenta i od tego wyliczać opłaty... ech, pewnie nie byloby czegoś takiego jak kary tylko raczej odsetki i koszty sądowe. I koniec szumu. < / PROSTO i KRÓTKO > przepraszam za długą wypowiedź ale za to bez reklam, nazw i cen :P

reklama

Popularne produkty

Nokaut

PC World z prezentem!

Tak, zamawiam 12 wydań PC World po 14,09 zł każde (zamiast 19,90 zł) od numeru 6/2012.
Dodatkowo program Panda Antyvirus Pro 2012,
chroniący aż 3 komputery, dostanę za darmo.

PC World 6/2012
Nowy numer PC World 6/2011
Razem: 169


  • Z darmową wysyłką
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »

Pobierz bezpłatnego e-booka

20 lat polskiej sieci
Ebook 20 lat polskiej sieci to kompletna charakterystyka polskiego internetu (oraz polskiego internauty). Odpowiadamy na pytanie, jak wygląda nasz kraj na tle bliższych i dalszych europejskich sąsiadów pod względem popularyzacji szerokopasmowych łączy internetowych i rynku mobilnego. Wymieniamy również wady i zalety korzystania z bezpłatnych punktów dostępowych.
Jeśli chcesz otrzymać darmowego e-booka, wpisz swój adres e-mail. Wyślemy Ci go natychmiast!
Wyrażam zgodę na wykorzystywanie mojego adresu email do celów marketingowych. rozwiń »

  Kariera w IT 2012

Kariera w IT 2012
Uczelnie, rynek pracy, rekrutacja, pracodawcy, rozwój zawodowy - czyli wszystko, co chcielibyście wiedzieć o pracy specjalistów IT w Polsce. Piszemy jakie uczelnie wybrać, dlaczego warto studiować informatykę i kierunki techniczne, jak wygląda proces rekrutacji i jak dobrze wypaść przed pracodawcą, opisujemy pracodawców - firmy IT - i możliwe ścieżki kariery.

  Rekomendacje

reklama
Warunki obsługi - Kontakt - Regulamin - Polityka prywatności
Serwis zgodny z ASME - Serwisy IDG - Reklama -

Prenumerata: PC World, Computerworld, Networld
© Copyright 2012 International Data Group Poland S.A.
04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.(+4822)321-78-00   fax(+4822)321-78-88
Archiwum wiadomości: 2011 2010 2009 2008 2007 2006 2005 2004 2003 2002 2001