Web 2.0 - ewolucja, rewolucja czy... anarchia?!
10 listopada 2005 15:57 Łukasz Bigo
Jego założenia były na wskroś anarchistyczne: chciał, by wiele rozmaitych źródeł danych dało się udostępnić w możliwie najprostszy i najszybszy sposób. Chciał, by informacja była dostępna natychmiast i dla wszystkich. Dlatego już w 1989 roku opracował system hipertekstowy umożliwiający wygodne formatowanie dokumentów zgodnie z założeniami twórcy (HTML). Dlatego też stworzył mechanizm URL, który jednoznacznie określał sposób dotarcia do danego dokumentu w Sieci. Niejako "przy okazji" powstał również protokół propagowania dokumentów hipertekstowych - HTTP, który był wygodniejszy w obsłudze i elastyczniejszy niż Gopher czy FTP.
Links - potomek dawnych przeglądarek tekstowychNa tym jednak nie kończą się jego wynalazki. Aby rozwiązanie było kompletne, Berners-Lee napisał pierwszą przeglądarkę internetową poprawnie interpretującą pliki HTML. Jednak dopiero rok 1992 i pojawienie się na rynku graficznej przeglądarki Mosaic naprawdę mocno zatrzęsło Internetem. Od tej pory możliwe było wygodne oglądanie plików HTML-owych i dołączonych do nich obrazków.
World Wide Web stał się "twarzą" Internetu - dla wielu użytkowników równość "Internet = WWW" jest oczywista.
Web 1.0 - nasz chleb powszedni
Mosaic - kiedyś rewolucja, dziś archaizmWiemy już, że Internet powstał jako siatka spinająca ośrodki naukowe. Wiemy też, że celem wykorzystującej go sieci WWW miała być łatwość dzielenia się wiedzą i decentralizacja zbiorów informacji. To oczywiste: jeżeli nikt nie będzie sprawował władzy, wtedy wszyscy będą ją sprawować po trosze. Jeżeli wszyscy będą mieli odpowiednie, interesujące ich fragmenty informacji, wtedy nikt nie będzie władał nią jako całością.
Taka właśnie miała być, była i jest sieć WWW pierwszej generacji (Web 1.0): to w miarę statyczny Internet, w którym ludzie dzielą się na posiadaczy (właściciele serwerów) i poszukujących (zwykli użytkownicy). Wyznacznikami Web 1.0 są takie formaty, jak - przede wszystkim - HTML, TXT, JPG, GIF; krótko mówiąc: Web 1.0 nie jest żadną tajemniczą technologią - jest po prostu nazwą tego, z czym codziennie mamy do czynienia. Nazwą, która ma skategoryzować i uporządkować naszą - ludzką - wiedzę.
- sprae
- 2005-11-10 17:07:48
Nie wiem czy smiac sie czy plakac...
- stud69
- 2005-11-10 17:17:06
bla, bla, bla... nie rozumiem w jaki sposob Wikipedia, albo SourceForge sa zdecentralizowane?? serwisy te tworza uzytkownicy, ale gdzies to sie znajduje, na konkretnej maszynie... jakos nie rozumiem tego calego merketingowego belkotu... Web 2.0 kolejne slowo wytrych, w sam raz do karmienia zielonych menezerow...
- hunt
- 2005-11-10 17:20:10
Idea wolnej informacji jest szczytna. Ale zawsze znajdą się firmy i instytucje wietrzące w tym dobry interes i chcące zdominować nowe połacie rynku. Zachwalany Windows Vista jest tego przykładem. Web 2 owszem możliwe, ale na open surce. A najpierw trzeba open mind.
- Piotr
- 2005-11-10 17:28:38
Pięć lat zastoju wystarczy. Dlatego Flock jest tak interesującym projektem. Czas pokaże, czy zmieni on oblicze Firefoksa, czy stanie się kolejną świetną przeglądarką opartą na Gecko. Jest już wersja 0.4.10 pl - http://diary.e-gandalf.net/?p=167
- maclav13
- 2005-11-10 17:34:35
O kurde ale sieczka informacyjna. Prosze podac linki do dokumentow standaryzujacych "web 2.0" i do narzedzi umozliwiajacych wykorzystanie. Acha. I prosze pokazac, co _rewolucyjnego_ jest w "web 2.0", bo jak na razie artykul przedstawia pomysl na klastrowanie serwerow WWW z narzedziami do zarzadzania trescia.
- sprae
- 2005-11-10 17:58:30
Najlepsze jest zalozenie autora, iz LAMP jest przyczyna powolnego wdrazania Web2.0. Jesli bierze pod uwazge, ze jadrem web2.0 jest soap/ajax, xhtml, rss, to powodem wolnego wdrazania jest raczej IE. Moze autor przyjrzalby sie takze 2 stronie, nie upatrujac rozwiazan tylko w .net i BizTalk'u. Moze czas zobaczyc WorldPress, Jogger itp.
- Czytacz
- 2005-11-10 18:11:17
Do stud69: Żadne bla bla. Autor pisze o tendencji tworzenia zawartości Sieci przez użytkowników, a to jest jeden z głównych wyznaczników Web 2.0. Owszem Wikipedia nie jest zdecentralizowana, ale jej zawartość jest współtworzona kolektywnie. Do maclav13: Nie ma czegoś takiego, jak specyfikacja Web 2.0. Jest to określenie-wytrych sumujące pewne tendencje, właśnie to, co autor opisał jako powszechną decentralizację. Polecam lekturę materiałów z O'Reilly.
- TST
- 2005-11-10 19:31:07
ten artykuł to takie troche lanie wody. Zdecentralizowane i niezarządzane miejsca w intenecie przez tych "supermądrych, wszystkowiedzących i bogatych" były już od początku i wciąż są i nigdy nie znikną. (!!) grupy dyskusyjne -usenet, masa for dyskusyjnych, czy właśnie blogów itp - oczywiście najlepsze są te na których nikt nie pilnuje czyli pełna wolność i anarchia (np polski www.forum.o2.pl - niektórzy mogą być w szoku co tam się dzieje ;] Zdawałoby się na komercyjnym portalu, to tylko pozory lub jedynie dba o porządek a nie treść :)
- Przemo
- 2005-11-10 19:36:39
"Wraca rozproszenie i anarchia" ??? Internet od niepamiętnych czasów jest rozproszony i przez nikogo nie kontrolowany. "dla wielu użytkowników równość "Internet = WWW" jest oczywista." ale to nie oznacza że to jest prawdą. internet to dużo więcej niż www. "Doskonale widać to na przykładzie mechanizmu TikiWiki oraz olbrzymiego, bazującego na nim projektu, jakim jest Wikipedia." Jeśli chodzi o mechanizm to powinno być WikiWiki. TikiWiki to konkretny engine Wiki. Zaś Wikipedia bazuje na MediaWiki. "Awaria jednego komputera nie niszczy w żaden sposób zasobów Web 2.0 - bardzo szybko bowiem można je odtworzyć na podstawie materiałów składowanych na innych maszynach" To zawsze było możliwe. A nie dopiero od web 2.0
- maclav13
- 2005-11-10 19:40:57
@czytacz: No to skoro mowimy o slowie-wytrychu to moze raczej mowmy o standardzie tworzenia serwisow, czyli interfejsow do danych. Tymczasem artykul probuje upchnac web 2.0 jako zupelnie nowy rodzaj protokolu komunikacyjnego (przynajmniej ja tak to odbieram).
- Ferry
- 2005-11-10 20:18:47
No trochę staroci wygrzebanych w tym art. jest. gośc sie napracował. Choć nic nowego sie nie dowiedziałem :) Stary juz chyba jestem ;) Co do malkontentów to powiem, ze idea web2.0 jest mi bliska od czasu systemu Ocean. System jest dosc stary a zalozenia jeszcze starsze. Ale jest to wlasnie to co mi sie podobało najbardziej i chyba tym właśnie ma byc siec przyszłości. Co do standardow ja bym jednak dodał standard syst. plików. Niestety na dzień dzisiejszy nie ma jakiegoś sensownego standardu nawet pojedynczego pliku (kompresja,archiwizacja na kilku serwerach -xor-raid ,flagi,acl itd.) a co dopiero mowic o calym systemie. I od tego nalezalo by zaczac. Gdy juz taki system by sie stworzylo reszta nie byla by problemem. Co wiecej samo podlaczenie roznych urzadzen czy to przez profile (jak w BT) czy jako uslugi (jak w jini) czy funkcje (jak w PnP) czy nawet w zwyklych uslugach strumieniowych czy dyskowych (jak w unices) nie było by problemem.
- Czytacz
- 2005-11-10 20:26:35
Dla jasności. Z tekstu Lucasa jasno wynika, że mowa o przeciwstawieniu "ideologii" klient-serwer "ideologii" rozproszenia. Web 2.0 to przejście od tej pierwszej do tej drugiej, na bazie wszechobecnego protokołu XML (czyli języków opartych na XML, z XHTML, RSS/Atom na czele) i peer-to-peer. I oczywiście na tym postawione Web Services. To znacząca różnica techniczna i jeszcze bardziej znacząca różnica koncepcji. Z anglojęzycznych tekstów o Web 2.0 (m.in. hasło w angielskiej Wikipedii) wyziera taka właśnie definicja. Choć definicji jako takiej nie ma - to raczej kumulatywnie tworzony zbiór przykładów, co jest Web 2.0, a co nie jest.
- El Torrito
- 2005-11-11 00:25:57
Stricte coś tam albo coś tam sensu stricto! A nie sensu stricte :) Nie ma to jak zapodawać łacinę bez zrozumienia.. Słychać ten motyw w niejednym materiale audio by IDG, zatem autor chyba ma taką manierę i często używa ;) Tym bardziej więc powinien zapamiętać różnicę :P
- maclav13
- 2005-11-11 00:56:51
Moze jestem zawezony umyslowo, ale na moj gust nie uniknie sie technologi klient-serwer. Nie da sie zrobic tak zeby byly same serwery - no bo dla kogo beda serwowaly?. O'Reily nie odpowiada jasno na pytanie, ale wikipedia daje wystarczajaco duzo przykladow zeby zrozumiec idee web 2.0 jako centralnego (!) repozytorium danych ze standardowym interfejsem danych do ktorego mozna podpinac rozne frontend'y. No w koncu jakos nie moge sobie wyobrazic, ze zeby udostepniac dane musze obowiazkowo miec w domu serwer do tych danych. Natomiast moge sobie wyobrazic ze za pomoca wybranego przez siebie frontendu pobiore i zaktualizuje wybrane dane "gdzies tam w internecie".
- Shrek
- 2005-11-11 08:49:40
Dwie uwagi to to cudo pt. Web 2 ma nam w pełni udostępnić Microsoft w swojej Viście (tak juz się gdzie niegdzie reklamują) no, to ja postoję.... A serio była juz idea prymitywnych PC, z dostępem do netu, tak prymitywnych iż terminal to potężna maszyna. Pomysł producentów software był i zdechł. A ponieważ to pomysł na biliony USD to wraca. Dziwnym trafem pod sztandarami micromiękiego. Ale ja jestesm Ogr, My Ogry jak Wy ludzie lubimy posiadać. Dlatego mamy w domach papierowe encyklopedie, papierowe książki, itd. I sorki panowie cwani producenci softwaru i myzyki, filmów itp. Człowiek jak Ogr takie zwierze co pracuje żeby posiadać, mieć. To raz, dwa wygodniej i szybciej jest zajrzeć do encyklopedii, poradnika, słownika niz godzine przebijać sie przez śmieci z netu... To samo z filmami muzą. Wiem tu RIA aż ograzmu dostaje żeby klient nie miał filmu muzy a wyporzyczał od nich na sekundy... :) Wiem SETI to szczytna idea, ale Web 2 tak naprawdę to zamaskowana superkomercja
- Roman44
- 2005-11-11 09:30:55
Tylko mała uwaga do tego tekstu. "Po co ktoś miałby przechowywać dokumenty, skoro byłyby one non-stop dostępne w sieci; łącznie z uaktualnieniami i wszystkimi ważnymi notkami?" Ksiązki i notatki są potrzebne, aby nie zrealizowała się wizja z powieści "Rok 1984". Już teraz w niektórych portalach "ONET" można znaleść jedynie słuszne informacje.
- popdruid
- 2005-11-11 10:54:01
O ile tylko użytkownik zachowa prawo decydowania, na korzyść kogo dokonuje obliczeń, to ja nie widzę problemu... Bo czasem zdarza się, że psychopata na rządowej posadzie wykorzystuje moc obliczeniową komputerów do których ma dostęp do szkodzenia osobom prywatnym - nie lubianym przez jego guru i innym takim... Uwaga! Uwaga! Nie mam na myśli Polski! W naszym kraju się to nie dzieje a jeśli mi się wydaje inaczej to jestem przewrażliwiony np. z powodu nocy spędzonej na gierkach on-line... I ogólnie nie poczytalny... Chłopaki - nie bądźcie tacy - dajcie mi trochę pokomentować...
- Areozol
- 2005-11-11 12:17:33
Mnie wizja trzymania wszystkiego na serwerze po prostu przeraża, nie mówiąc o "rozdzieleniu" mocy obliczeniowej w jakiejś sieci p2p... Nie to nie tędy droga, jeże userzy mieli by stracić kontrole na swoimi komputerami i danymi… A tak swoją drogą: w artykule pada hasło XHTML. Szkoda tylko, że większość webmasterów nie słyszała o tym, że to co w większości wypadków stosuje się w sieci z XHTML NIE MA NIC WSPÓLNEGO!!! A dlaczego? Bo gdyby zastosowano prawidłowy typ MIME dla dokumentów XHTML, to by Internet Explorer głupiał. Na szczęście jest na to rada, a to jedna z nich: http://www.doktorno.boo.pl/index.php?q=art008.
- raj
- 2005-11-11 13:32:36
Warto byłoby pomyśleć jak do tego całego szumu wokół Web 2.0 (który jest oczywistą *ewolucją* WWW i pytanie postawione przez autora w tytule artykułu jest po prostu idiotyczne) mają się dwa *całkowicie alternatywne* mechanizmy udostępniania treści w Internecie - Hyper-G i Freenet. Z jednej strony, Hyper-G (niestety, w tej chwili technologia już praktycznie zapomniana, a była bardzo ciekawa: polecam mój artykuł http://www.ap.krakow.pl/papers/hyperg.html) jest całkowicie uporządkowany, skatalogowany i shierarchizowany - idalnie nadaje się do udostępniania "autorytatywnych" i poklasyfikowanych zasobów, takich jak np. zbiory biblioteczne. Z drugiej strony Freenet (http://freenet.sourceforge.net/, także mój artykuł: http://www.ap.krakow.pl/papers/gnutella.html) to totalna i niekontrolowalna wolnośc, a nawet anarchia - każdy komputer jest równocześnie klientem i serwerem, każdy materiał może być w sposób "przeźroczysty" udostępniany z wielu miejsc naraz, z zachowaniem całkowitej anonimowości. Myślę, że gdyby tego typu technologie się upowszechniły (oczywiście w uzupełnieniu klasycznego WWW, wspartego mechanizmami typu Wiki) to dopiero możnaby mówić o Web 2.0...
- Czytacz
- 2005-11-11 15:47:40
Do Shreka: Shreku, przeginasz. To przecież nie żadna jakaś tam wprowadzania tajnie i poufnie komercja Microsoftu, tylko hasło-czapka podsumowujące rozwijające się od lat tendencje. Jakoś je O'Reilly chciał nazwać, więc ukuł hasło Web 2.0. To dziejąca się od paru lat rzeczywistość, a nie złowrogie knowania. MS tylko podpina się pod to. Przecież nikt przytomny nie zaprzeczy ogromnej roli opartych na XML Web services, które powoli i sukcesywnie wchodzą do dospodarki i życia publicznego (także niekomercyjnych instytucji - "urzędomaty"). A to par excellence Web 2.0. Wizja jest dość przejrzysta - wszechpołączenie i wszechtworzenie zasobów w Internecie, zmniejszenie roli architektury klient-serwer (procentowo), ale przecież nie jej likwidacja. XML i oparte na nim języki tworzą wielką przestrzeń informacyjną, do której zaglądają przeglądarki czy wyspecjalizowane klienty. To bardzo atrakcyjna wizja, In My Humble Opinion. Sieci peer-to-peer i Skype dały już swoisty przedsmak nowego, choć protokoły są tu akurat inne.
- stoper4
- 2005-11-11 18:47:25
fajnie tylko to już było ale nikt o tym nei słyszał
- q
- 2005-11-12 17:05:16
co za belkot
- Czytacz
- 2005-11-12 19:29:59
Do g: Czy zechciałbyś choć w trzech zdaniach uzasadnić swoją cenną opinię? Czy też może pozostaniesz przy takiej dziecięcej reakcji?
- ed_wood
- 2005-11-18 21:48:14
Nie ma co tu chyba tłumaczyć, artykuł jest chaotyczny i nic nie wyjaśnia. Po przeczytaniu nadal nie wiem co to WEB 2.0 . Jak się do tego ma np.skanowanie zawartości bibliotek, skoro te dane i tak będą przechowywane na serwerze?
- Tomek Karwatka
- 2005-12-20 08:35:53
Jesli ktos chce zobaczyc jak to wyglada w praktyce to ciekawe przyklady znalezc mozna na www.web20.pl - zapraszam.
- wapno-qq
- 2005-12-20 13:01:17
...
- Turyła
- 2006-05-19 23:30:16
Polska nie jest w tyle, co cieszy. Mamy wiele serwisów web 2.0 jak choćby wykop.pl, gwar.pl, czy nowo powstały SecondRenesans.com
4M Zrób to sam Sprytny robot
Pobierz bezpłatnego e-booka 


