Aplikacje na Facebooku celują w Twoje dane
Popularna firma Zynga to jeden z producentów aplikacji oskarżony przez WSJ o przekazywanie dalej prywatnych danych użytkowników.
Polecamy:
Zobacz także:
Aplikacje, które sprawdził dziennik, rozsyłały facebookowe ID użytkowników do co najmniej 25 firm reklamowych i badawczych. Niektóre z nich mogły budować profile użytkowników w oparciu o ich aktywność w różnych serwisach społecznościowych. Takie informacje mogą być przydatne m.in. w dostarczaniu klientom bardziej spersonalizowanych reklam.
Twórcy aplikacji bronią się, że przekazują jedynie anonimowe dane do badań rynku i sieci. Z drugiej strony, w sprawę zamieszana jest firma RapLeaf, która prowadzi bazę informacji z serwisów społecznościowych. WSJ oskarża ją o sprzedawanie prywatnych danych z Facebooka wybranym firmom.
Jak na razie, w sprawie wypowiedział się m.in. przedstawiciel RapLeaf, który stwierdził, że przekazanie pozyskanych numerów ID było wypadkiem przy pracy. Podobnego zdania jest też Jeff Jarvis, autor książki "What Would Google Do?", który oskarża WSJ o kłamstwa i bulwarowy charakter artykułu.
Co ciekawe, część wymienionych w artykule aplikacji, znikła dziś z Facebooka. Przedstawiciele serwisu mówią, jak dotąd, że przyjrzą się sprawie i niebawem przekażą nam więcej informacji.
Komentarze (1)
- Danniello
- 2010-10-19 09:28:12
LOL. Ale sensacja. Toż wiadomo że świadomy użytkownik (a takich jest niestety niewielu) widząc ostrzeżenie że dodawana aplikacja będzie miała dostęp do profilu to na pewno z tego profilu skorzysta, tzn. będzie na bieżąco ściągać dane i będzie je wykorzystywać. Przecież nie ma czegoś takiego jak aplikacja/gra „za darmo” - płacisz właśnie swoim profilem. A teraz robią z tego wielką sensację, że wielka dziura jest w facebooku. Ciekawe kiedy zorientują się o dużo większej dziurze i faktycznym wyłudzaniu informacji – czyli facebookowe skrypty (m.in. idg.pl). Przecież wiele stron – od jakiegoś czasu również polskich – ma przyciski „lubię” i obiekty z prezentacją znajomych kto też tą stronę „lubi”. Czyli wystarczy zalogować się w facebook, nie usunąć ciasteczka (czego większość nie robi) i nawet jak ktoś z facebooka nie korzysta to chodząc po różnych stronach co raz widzi zdjęcia że to właśnie jego znajomi daną stronę „lubią” - czyli skrypty facebooka śledzą (za przyzwoleniem autorów danej strony) jakie strony odwiedzasz, nawet bez naciskania przycisku... Jaka na to rada? Najważniejsze to dodatek NoScript do Firefoxa i usuwanie ciasteczek po każdej sesji. Dla ortodoksyjnych, którzy chcą wykluczyć identyfikowanie po IP i odciskach palców przeglądarki – TOR. Facebook w sprawach śledzenia chyba już dorównuje (a może i przewyższa) innego dominanta, z którymi prawie każda strona współpracuje - Google...
Pobierz bezpłatnego e-booka 


