E-banki - scenariusze ataków
5 maja 2010 09:33 Marcin Kosedowski
- .. » Bezpieczeństwo » Bezpieczeństwo sieci » Firewall (Oprogramowanie)
- .. » Bezpieczeństwo » Bezpieczeństwo sieci » Sieciowe systemy asekuracyjne
- rozwiń
- .. » Bezpieczeństwo » Bezpieczeństwo komputera osobistego » Narzędzia hakerskie
- .. » Bezpieczeństwo » Bezpieczeństwo sieci » Hakerzy/Cyberterroryzm
- .. » Biznes » Handel elektroniczny » Płatności elektroniczne
- .. » Biznes » Bankowość elektroniczna » E-banki
- .. » Bezpieczeństwo » Bezpieczeństwo sieci » Detekcja włamań
- .. » Bezpieczeństwo » Bezpieczeństwo sieci » Kontrola dostępu
- zwiń
Zobacz też:
Główne zagrożenie: phishing
Określenie "phishing" oznacza "łowienie" haseł. Obecnie jest to jedna z najpopularniejszych metod ataku. Polega na zmuszeniu użytkownika do wejścia na sfałszowaną stronę, na której cyberprzestępca przechwytuje dane potrzebne do autoryzacji. Może to być login i hasło użytkownika, ale również cała lista kodów jednorazowych z karty-zdrapki.
W najczęściej spotykanej wersji klient otrzymuje e-mailem odnośnik do strony wyglądającej jak witryna banku. Znajduje się na niej pole logowania. Po podaniu danych cyberprzestępca kopiuje je, wyświetla komunikat o błędnym logowaniu i przekierowuje na prawdziwą stronę banku.
Fałszerstwo zdradza brak konkretnego adresata w wiadomości e-mail ("Szanowny Panie", zamiast "Panie Janie Kowalski"), błędy w treści oraz zły adres strony (często w domenie ze znakami wyglądającymi podobnie do występujących w nazwie banku, np. citihandIowy.pl, gdzie litera po "d" to wielkie "i"). Atak phishingowy kierowany jest do tysięcy osób jednocześnie, ale wystarczy dosłownie kilka "złowionych" ofiar aby atak był opłacalny.
Człowiek w przeglądarce
Przed logowaniem należy zawsze sprawdzić poprawność certyfikatu, klikając symbol kłódki. W bardziej zaawansowanej formie cyberprzestępca wykorzystuje technikę man-in-the-middle (dosłownie "człowiek pośrodku"), atakując system operacyjny użytkownika, router lub serwer DNS. Efekt jest taki, że nawet wpisanie w przeglądarce prawidłowego adresu doprowadzi do przekierowania na fałszywą stronę.
Trudniejszy do wykrycia i uniknięcia jest atak typu man-in-the-browser ("człowiek w przeglądarce"). Zaczyna się on od zakażenia komputera złośliwym oprogramowaniem, które modyfikuje system operacyjny lub przeglądarkę. Często odbywa się to podczas instalowania pirackiego oprogramowania albo nierozsądnego klikania w odnośniki na stronach. Cyberprzestępca może ponadto zmodyfikować przeglądarkę w taki sposób, że wyświetla poprawne certyfikaty fałszywym stronom albo zapisuje ciągi wpisanych haseł.
W obydwu przypadkach da się ich uniknąć jeśli sprawdzasz certyfikat strony, nie odpowiadasz na podejrzane e-maile i wchodzisz na stronę banku przez zapisany w ulubionych odnośnik, a nie klikając w podstawione przez cyberprzestępcę hiperłącze.
Łamanie haseł
Lista haseł jednorazowych może być udostępniona klientom banku w formie karty-zdrapki. Użytkownik podaje hasło za pierwszym razem, gdy loguje się do konta oraz gdy chce potwierdzić wykonywaną operację, np. zlecony przelew. Banki stosują tutaj kilka różnych patentów.
Do logowania bywają stosowane hasła maskowane. Zamiast podawać całe hasło, jesteś proszony o podanie tylko kilku znaków. Chroni to przed sytuacją, gdy ktoś podejrzy wpisany ciąg znaków jeden raz, ale w większości przypadków wystarczy około czterech podsłuchanych transakcji, żeby cyberprzestępca poznał całe hasło.
Do zatwierdzania transakcji przez zalogowanych użytkowników używa się haseł jednorazowych. W najprostszej formie jest to lista kilkudziesięciu kodów (w postaci wydruku lub umieszczonych na zdrapce). Podczas potwierdzania przelewu użytkownik jest proszony o podanie określonego kodu ze swojej karty. Niestety jest to metoda podatna na atak phishingowy - zdarza się, że nieświadomi niczego klienci przepisują całe karty kodów do podstawionych przez oszustów formularzy. I to pomimo faktu, że żaden polski bank nigdy nie prosi o podanie więcej niż jednego kodu naraz.
Bezpieczniejszą alternatywą listy kodów jest dostarczenie klientowi tylko jednego kodu, który jest ważny przez kilkadziesiąt minut. Stosuje się do tego SMS-y. Eliminuje to problem z przepisywaniem całych kart, chociaż jeśli atakujący przechwyci hasło zanim trafi ono do użytkownika (np. przez podsłuch GSM) lub serwera banku (atak man-in-the-middle) to będzie mógł autoryzować jedną transakcję.
Podobny poziom bezpieczeństwa wiąże się z użyciem tokena. Jest to program instalowany w telefonie lub niewielkie urządzenie, na którym wyświetla się obowiązujący w danej chwili kod. Zmienia się on np. co minutę. W czasie logowania lub potwierdzania transakcji przepisuje się go do formularza, po czym bank sprawdza jego poprawność. W przeciwieństwie do kart z hasłami jednorazowymi, token wystarcza na kilka lat.
Wadą jest natomiast to, że korzystając z jednego hasła można wykonać kilka operacji. Przykładowo, przestępca może podsłuchać wprowadzane hasło, zalogować się i wykonać przelew. Banki potrafią się jednak przed tym obronić, wstrzymując na jakiś czas logowanie i prosząc o podanie kolejnych kodów jeśli analiza po stronie serwera wykaże zagrożenie.
Kolejne rozwinięcie tokena to zabezpieczenie go PIN-em. Jednak najsilniejsze obecnie zabezpieczenie to tzw. funkcja Challenge-Response. Po wprowadzeniu danych o przelewie do formularza na ekranie komputera wyświetla się kod. Należy przepisać go do tokena. Kod zawiera w sobie ukryte informacje o transakcji, które wyświetlają się na tokenie. Następnie token podaje hasło służące do autoryzowania konkretnej transakcji. Znowu trzeba je przepisać ręcznie do komputera.
Rozwiązanie to posiada wszystkie zalety haseł wysyłanych na telefon komórkowy (wraz z opisem transakcji). Co więcej, token nie komunikuje się z urządzeniami zewnętrznymi, więc nie da się go podsłuchać (dopóki nie powstaną skuteczne keyloggery instalowane na komórkach) ani wykonać duplikatu.
Token oparty o czas to niewielkie urządzenie, które wyświetla aktualny w danym momencie kod, pełniący rolę hasła w transakcjach bankowych. W Polsce z tego rozwiązania korzystają klienci Banku Pekao SA oraz Eurobank. W obu przypadkach wykorzystano aplikację instalowaną w telefonie, zabezpieczoną indywidualnie określanym przez klienta PIN-em. To bardzo dobre rozwiązanie, choć wciąż najbezpieczniejszą modyfikacją byłoby zastosowanie tokena sprzętowego, który pozwoliłby na wyeliminowanie ryzyka związanego z wirusami atakującymi komórki. Niestety jest to droga operacja, której kosztami zostaliby obciążeni klienci.
Innym rozwiązaniem jest podpis elektroniczny. W tym przypadku nie stosuje się (jawnie) haseł jednorazowych. Użytkownik otrzymuje program lub urządzenie, które - na podstawie ustalonych kluczy - po podaniu statycznego hasła generuje bezpieczny podpis świadczący o tym, że operacja została przeprowadzona za pomocą zgłoszonego komputera, przez osobę znającą hasło.
W tym przypadku największym niebezpieczeństwem jest atak man-in-the-browser lub korzystanie z podpisu na różnych komputerach - np. w pracy. Mimo, że użytkownikowi wydaje się, że jego pieniądze chronione są wyłącznie hasłem, to w rzeczywistości do podpisu wymagany jest również jego komputer. Jeśli tylko zadba o bezpieczeństwo hasła i maszyny, będzie bezpieczny. Poziom bezpieczeństwa jest podobny, jak w przypadku tokenów i haseł SMS-owych.
- ~Luke
- 2010-05-05 10:16:33
tak trochę off-topic. Najczęstszymi atakami na klientów jest atak bankowy - BTE, dziwne opłaty, zawyżone odsetki itd itp. W polsce to banki bardziej okradają Klientów niż cyberprzęstępcy. I co z tego, że klient ma rację - oni mają kasę na prawników, którą właśnie tobie zabrali. I tak wygląda bankowość w Polsce, z mBankiem (e-bank) na czele...
- ~Luke
- 2010-05-05 10:18:40
czy tutaj działą cenzura?
- ~maciek
- 2010-05-05 11:22:40
czy informacja o wykonaniu kilku operacji na jednym wskazaniu tokena jest potwierdzona? mnie się jeszcze nie udało tego dokonać (vvbankdirect). Za każą operacją muszę poczekać aż wskazanie się zmieni.
- ~fffatman
- 2010-05-05 12:53:49
@Luke: Nie korzystaj.
- ~MOMO
- 2010-05-05 19:11:49
Najlepsze jest hasło generowane na podstawie książek np: 9,230.34.132.65.067.27 praktycznie nie do złamania
- ~
- 2010-05-06 11:20:47
na podstawie książek? ogólnie ciekawy i użyteczny temat
- ~popdruid
- 2010-05-09 16:14:15
Najlepszy scenariusz ataku na klientow mial swego czasu PKO BP... Za starych dobrych prl-owskich czasow wystarczylo podac jakiemus klientowi przez telefon date urodzenia a potem to juz bylo tylko slychac dziki kwik satysfakcji i rozmowa sie konczyla... A natepnego dnia klient dowiadywal sie ze ma zero na koncie... A na milicji rozmowa wygladala tak: hmmm, czy ostatnio odebral pan jakies dziwne telefony? Klient na to: no tak, jakis duren pytal o to przez telefon, potem kwiknal jak mu powiedzialem, potem rozlaczyl sie a drugiego dnia juz mialem wyczyszczone konto... A pan milicjant na to: Ha! Wszystko jasne - zlamal pan zasady bezpieczenstwa banku podajac klientowi swoja date urodzenia... Bardzo blyskotliwe rozumowanie ktorego nie powstydzil by sie nawet kapitan zbik czy jak mu tam bylo... Teraz moze az tak jajcarsko nie jest ale czasem tez dosc rozrywkowo - PKO obdziera klientow ze skory prowizjami i oplatami stalymi a niektore banki internetowe dzialaja jak slupski real czyli - jak wybierac z konta ciezko zarobione pieniadze wiedza tylko wtajemniczeni - reszta boryka sie z komunikatami o koniecznosci potwierdzenia transakcji przez linie telefoniczna ktora zwykle nie dziala... :-)) CZARNA MAGIA! Biznes robiony przez ludzi pokroju tych co pare lat temu probowali robic reklamowki z moim imiennikiem i kreskowka kreska w kreske przedrzezniajaca mnie - klamliwe i zlodziejskie syny... Mam na dzieje ze ten wywod byl w 100% logiczny i bardzo toksyczny... P.S. CO za dno pokazuje tvp 1 to juz wie tylko sam diabel - ten film sf z bardzo dlugim opisowym tytulem i po prostu akcja rodem z kina klasy Z ktorej nie powstydzil by sie chyba najwiekszy szmaciarz z hollywood w historii - gwiezden wojny mnie czasem nudza ale ten film - nooo... Kasa idzie na Natasze urbanska, na statystow z rodziny zatrudnionych w reklamowkach to i nie dziwota ze konsultanci do spraw merytorycznej wartosci filmow puszczanych w tvp maja 5 lat... Zreszta podobnie jak konsultancji do spraw bezpieczenstwa w polskich bankach - ostatnio ktos skopiowal baze danych klientow za pomoca nie skasowanego skryptu phpmyadmin czy jakos tak... ZENADA!!! Tylko krac pomysly potrafia te parszywe ryje - nic poza tym...
- ~gość
- 2010-05-14 09:10:47
[...]chociaż jeśli atakujący przechwyci hasło zanim trafi ono do użytkownika (np. przez podsłuch GSM) lub serwera banku (atak man-in-the-middle) to będzie mógł autoryzować jedną transakcję.[...] A to już bajki. Może autoryzować, ale tą transakcję, do której hasło zostało wygenerowane. No i niech sobie autoryzuje.
- ~Bowser
- 2010-12-19 20:59:19
Przed phishingiem można się ustrzec wystarczy głupio nie klikać. Gorzej ze złośliwym oprogramowaniem. Do tego trzeba mieć dobry soft antywirusowy. Na szczęście to tez nie problem, używam jako zabezpieczenia internet security od pc toolsa i jak na razie spokój. Najsłabsze ogniwo niestety człowiek i ludzka głupota na to rady nie ma.
Ocalona z piekła. Wyznania byłej modelki
Konsola SONY Playstation 3 Slim 320GB
Pobierz bezpłatnego e-booka 


