Włamywacze zaatakowali 100 firm
1 marca 2010 05:09 securitystandard
Ale na tę liczbę wskazują nie tylko analizy serwerów kontrolnych - przedstawiciele Isec Partners od blisko dwóch miesięcy analizują również dyskusje prowadzone na forach internetowych dla specjalistów ds. bezpieczeństwa. Okazuje się, że już w połowie grudnia (czyli krótko po tym, jak doszło do ataku na Google) fora zaroiły się od postów pracowników najróżniejszych firm, którzy raportowali włamania do ich systemów i prosili o porady związane z oceną sytuacji i namierzaniem sprawców. "Wciąż obserwujemy te fora i listy dyskusyjne - lista zaatakowanych firm wydłuża się z dnia na dzień..." - dodaje Stamos.
Z analiz Isec Partners wynika też, że oprogramowanie wykorzystane przez włamywaczy do zaatakowania amerykańskich firm - roboczo nazywane przez specjalistów "Aurora" (ponieważ słowo to kilkakrotnie przewija się w kodzie) - krążyło w Sieci co najmniej od półtora roku. Ale znane było wyłącznie w kręgach przestępczych - specjaliści ds. bezpieczeństwa dowiedzieli się o nim i zaczęli je analizować dopiero po tym, jak na początku stycznia Google oficjalnie poinformował, że został zaatakowany.
Przypomnijmy: do tej wiedzieliśmy, że w sumie zaatakowanych mogło zostać nawet 30 firm. Zaledwie kilka z nich oficjalnie potwierdziło tę informację - m.in. Google, Adobe oraz Symantec. Wiadomo, że atak został przeprowadzony z wykorzystaniem zainfekowanych e-maili, które rozesłano do starannie wybranych pracowników owych firm - listy były sformułowane tak, by odbiorcy byli przekonani, że jest to normalna, skierowana specjalnie do nich korespondencja biznesowa (wiadomo, że przestępcy gromadzili informacje o tych pracownikach m.in. w serwisach społecznościowych).
W ten sposób przestępcy instalowali złośliwe oprogramowanie na komputerach kluczowych pracowników owych firm - następnie wykorzystywali je do przechwycenia haseł do poufanych zasobów i zaczynali wykradać dane. Wiadomo, że interesowały ich m.in. kod źródłowy oprogramowania, dokumenty finansowe, dane kont pocztowych niektórych użytkowników itp.
Taka metoda ataku nie jest tak naprawdę niczym nowym - ale w tym przypadku całą operacją perfekcyjnie zaplanowano i przeprowadzono. Dzięki temu przestępcy bez większych problemów ominęli większość klasycznych technik zabezpieczających firmową infrastrukturę przed atakami. "Próbujmy zwalczać takie ataki od dobrych pięciu lat. Na razie niestety bez większych efektów - okazuje się, że przestępcy z powodzeniem omijają wszystkie zabezpieczenia za pomocą... e-maili" - komentuje Rob Lee, specjalista ds. bezpieczeństwa z amerykańskiego SANS Institute.
Stamos zgadza się, że w przypadku grudniowych ataków nie na wiele zdały się firmowe antywirusy, firewalle i systemy wykrywania intruzów. "Ale mnie szczególnie zaintrygowało coś innego - to, jaką cierpliwością i pracowitością wykazali się włamywacze. Musieli spędzić mnóstwo czasu, pisząc skomplikowane złośliwe programy, przeznaczone do uruchomienia na komputerze tylko jednego, konkretnego użytkownika. Używali serwisów społecznościowych, żmudnie budowali swoje profile i relacje z ofiarami... to naprawdę niezwykłe" - wyjaśnia specjalista.
- ~Słonik
- 2010-03-01 13:23:38
Jak zwykle w takich przypadkach nie podano jakie to oprogramowanie (systemy operacyjne i programy użytkowe) znajdowały się na komputerach które zostały zaatakowane. Jednak ponieważ sprawa dotyczy USA - to na pewno są to produkty z Redmond, a co za tym idzie pokazują jak łatwo jest dokonać włamania do tego oprogramowania. Ciekawe jaką rolę w tym całym zdrzeniu miało NSA (które pomaga M$ w "prdukcji" "najbezpieczniejszych" z dotychczas "wyprodukowanych" programów?)
- ~Zeke
- 2010-03-01 13:37:12
@Słonik Podano w jednym z poprzednim newsów, wykorzystana została dziura w IE - który, jak wiadomo, działa tylko na najbezpieczniejszym systemie operacyjnym (wg niektórych, podających się za dziennikarzy, klakierów).
- ~spisek
- 2010-03-01 18:47:59
Sloniki i Zeki. Jedyny "bezpieczny" system, który jak wiadomo jest tak poszukiwany i pożądany, że używa go niecały 1% użykowników na desktopach, jest dzięki temu w 99% bezpieczny. Jak kiedyś, może te proporcje się zmienią, to będziemy też mieli tylko 1 % bezpieczeństwa, a może nawet mniej, chociaż będzie się to nazywało Linux.
- ~Zeke
- 2010-03-01 19:13:35
@spisek Jedz g*wna, miliony much nie mogą się mylić.
- ~gość
- 2010-03-01 19:30:56
~Zeke! Nihil novi sub sole. Typowa wypowiedź, na typowym poziomie, typowego wyznawcy, pewnego SYSTEMU.
- ~Zeke
- 2010-03-01 19:43:46
@83.27.134.85 Acha, czyli jak wyśmiewam, że popularność nie jest argumentem w bezpieczeństwie, to jestem be i wyznawca? :) Żadnych argumentów, tylko mówienie o jednym procencie i wyznawcach - klakierstwo pospolite.
- ~max
- 2010-03-02 09:46:23
Ktoś chyba nieźle karmy podsypał, bo trolami na idg obrodziło, że strach.
Pobierz bezpłatnego e-booka 


