88 terabajtów pirackich filmów w rękach policji
Zatrzymany 33-latek tłumaczył policji, że nie miał pojęcia o filmach znajdujących się na serwerze. Mężczyzna dodał, że wiedział jedynie o niektórych grach, które się tam znajdowały.
Policja ma inne zdanie na ten temat. Henrik Ponten, prawnik z wydziału policyjnego ds. walki z piractwem, powiedział, że zatrzymany jest najprawdopodobniej jednym ze szwedzkich liderów "sceny warezowej". Ponten dodał, że dostęp do serwera miały liczne grupy podejrzane o piractwo, w tym na pewno osoby powiązane z The Pirate Bay.
Według Pontena akcja szwedzkiej policji była największą przeciwko piractwu w Szwecji oraz "prawdopodobnie jedną z największych w Europie".
Przypomnijmy, że od 1 kwietnia 2009 r. obowiązuje w Szwecji nowa, bardzo restrykcyjna dyrektywa własności intelektualnej, Intellectual Property Rights Enforcement Directive (IPRED), której treść i charakter celują bezpośrednio w piratów. Głównym założeniem tego aktu prawnego jest umożliwienie właścicielom praw autorskich dostępu do danych na temat osób nielegalnie pobierających ich treści z Sieci.
- ka
- 2009-08-28 16:52:06
Brawo policja, a prawdziwi bandyci chodzą po ulicach.
- Krzysiek_23_Świdnica
- 2009-08-28 16:52:11
Pewnie dostanie dożywocie (jak nie kare śmierci) oraz kilkanaście mld $ kary. Nie wiadomo jakie pliki graficzne posiadał, jak były to jakieś materiały pedofilskie to znajdzie się kolejny paragraf.
- kkk
- 2009-08-28 16:54:55
Dlaczego NAPEWNO osoboy powiązane z The Pirate Bay?
- sin - ekspert
- 2009-08-28 17:01:18
uwolnic natychmiast gostka !!!
- Pająk
- 2009-08-28 17:07:35
co ten gościu zrobił złego? Nikomu nic złego nie zrobił... Głupie prawo ustalone przez bogacącą się mniej niż 0,001% społeczeństwa działające na ich korzyść... Bo nikt inny nie ma z tego korzyści
- okej
- 2009-08-28 17:17:41
od teraz na ulicach będzie znacznie bezpieczniej, schwytano jednego z najgroźniejszych przestępców gangu The Pirate Bay. Już nikt wam nie wepchnie noża między żebra, nie ukradnie telefonu komórkowego, oraz nie wyciągnie portfela z pieniędzmi z kieszeni bądź torebki. Ludu radujmy się!!
- mateczek
- 2009-08-28 18:09:57
Po raz kolejny okazało się dla kogo pracuje policja. Napewno nie dla społeczeństwa.
- emzol
- 2009-08-28 19:04:29
Po prostu biedaczek nie zauważył, że ma swoim serwerze kilka(dziesiąt) terabajtów piratów. Wielkie halo. Każdemu się może zdarzyć.
- Gość
- 2009-08-28 19:58:52
Trzeba być dużym kretynem żeby nie rozumieć, że policjanci z tych wydziałów nie zajmują się łapaniem bandytów na ulicach.
- murphy
- 2009-08-28 20:59:46
>Trzeba być dużym kretynem żeby nie rozumieć, że policjanci z tych wydziałów nie zajmują się łapaniem bandytów na ulicach. Trzeba być małym kretynem żeby nie rozumieć, że policjanci Wydziału ds. Pliczków mogliby łapać przestępców na ulicach i w sejmie, a Wydziału ds. Pliczków mogłoby nie być WCALE. Zobaczcie, że 99.9% zysku z walki z piractwem idzie do USA (filmy, gry, muzyka ok, może 90%). Opłaca to POLSKI/SZWEDZKI itd. podatnik, i to jest niehalo
- JA
- 2009-08-28 21:47:34
Beznadzieja pierw niecch się wezmą za narkomanów potem za torenciarzy
- plutosek
- 2009-08-28 21:51:27
Zabawne jest to jak cześć osób "płacze" że policja łapie takie osoby, zamiast chodzić po ulicach i łapać np. złodziei ? Tyle że w tym przypadku ten koleś również jest złodziejem a jego zyski jak i wartość danych które tam miał na pewno jest większa jak 10 "standardowych" złodziei razem wziętych z ich łupem z całego życia. Ale ludzie płaczą (głownie chyba dzieci) bo teraz trzeba będzie szukać nowego trackera żeby coś ukraść...
- 1firefox9
- 2009-08-28 22:14:32
Ale co to komu przeszkadzało? Nie lepiej zająć się tymi zbokami co dzieci gwałcą i ich zdjęcia w sieci umeiszczają? Gdyby bilety do kina i filmy dvd i gry nie były takie drogie,nie byłoby tego problemu. A z resztą - przecież producenci wystarczająco na tym zarabiają. Starczy im. Więc niech i ci "ubożsi" na tym troche skorzystają...
- plutosek
- 2009-08-28 23:05:18
1firefox9 Każda wymówka usprawiedliwiająca popełnione przestępstwo / wykroczenie jest dobra, nawet ta najbardziej idiotyczna (jak Twoja). Stać Ciebie na nowe ferrari ? pewnie nie, czy to oznacza że powinieneś je ukraść ? Według twojej tezy tak, więc idź je ukradnij. Nie zrobisz tego bo się boisz że Cie złapią? No i tu jest ta różnica między netem a realem, w necie się nikt nie boi że go złapią. Jak by używanie nielegalnie zdobytych plików powodowało STAŁE odcięcie od internetu oraz zakaz używania pod groźbą więzienia to zaraz by się mniej takich "cwaniaków" zrobiło. Co Ci do tego ile zarabiają firmy na danym produkcie ? nie odpowiada Ci cena - wybierz coś konkurencyjnego. Nie Tobie o tym decydować kto ile ma zarabiać. PS: tymi co gwałcą dzieci i umieszczają zdjęcia / filmy również się zajmują - inni, tak jak i złodziejami, przestępcami, oszustami i piratami (w tym drogowymi).
- mkre
- 2009-08-28 23:32:11
88 terabajtow... takie samo gadanie jak ze znalezieniem 20 ton kokainy. Usuniecie jednego i drugiego nic nie zmienia, ludzie dalej beda sie w to wszystko bawic. Policja skupia sie nie na tym co powinna..
- t0m3kGd
- 2009-08-28 23:58:46
spadna ceny programow, gier, muzyki bedzie mniej piractwa, proste
- plutosek
- 2009-08-29 01:55:53
t0m3kGd Chyba sam nie wierzysz w to co mówisz. Co z tego że np. gry spadną z 100 zł na 20zł ? Myślisz że nagle wszyscy piraciarze rzucą się do sklepów by kupić ta grę skoro mogą ją np. pobrać w 1h nie wychodząc z domu. Dodatkowo są prawie pewni że nikt ich nie złapie na tym jak ściągają, ani że nikt nie przyjdzie ich skontrolować czy mają oryginalną wersje. W takim przypadku po co mają wydawać te 20 zł skoro mogą za to kupić fajki / piwo a grę zassać z neta w czasie oglądania jakiegoś filmu wcześniej obranego z neta.
- Wesoły
- 2009-08-29 07:57:55
Oj tam, piraci sami sobie szkodzą. Obecnie większość gier jest nastawione na rozgrywkę sieciową. Powstała masa mmorpg. Tego typu gry to przyszłość. Piractwo prawie nie istnieje (prywatne serwery są zabugowane i pomieszczą z 300 osób no i są łatwe do namierzenia - a mniejszych i tak nikt nie tępi bo napędzają klientów firmie) a zyski są spore jeżeli się wybijesz. Popatrzcie na WoW, EVE. Sam przymierzam się do instalacji Windowsa na PC w końcu obok Linuksa tylko dlatego że wychodzi "The Old Republic" od Bioware. A piraci ? Pirat pogra w marny single player a ominie go to co najlepsze - multiplayer. Pirat musi czekać na cracki żeby zainstalować patche albo cieszy się bugami wszelakiej maści. Pirat musi się kryć, zabezpieczać itp gdzie jak by poczekał to grę za 100zł kupi za 20-30-50zł. No i pirat powinien wiedzieć że są "gry" i są gry. "gra" to taka rzecz która jest droga i trwa 3-4 godziny (Crysis na przykład), czy jest ładna ale nudna jak barszcz (FarCry 2 czy "gry" od EA). Gra to taka rzecz która potrafi przyciągnąć do monitora i bawić godzinę dwie tak że następnego dnia czy przy następnej okazji również z miłą chęcią do niej zasiądziesz jak znajdziesz czas. Ale nie. Piraci wolą kraść. Niech kradną i niech ich łapią. Ktoś dobrze powiedział. Policja się dzieli i policja łapie różnych ludzi. Jak bym wypuścił aplikację w którą władowałem ponad 20 mln (Wiedźmin nasz polski np) to bym nie chciał jej widzieć na torrentach i chciał bym żeby się zwróciła i zarobiła 4x tyle na siebie tylko po to by mieć kasę na wydatki i na następny projekt.
- Kaz
- 2009-08-29 08:18:46
Ja np. kupuje gry bardzo rzadko, bo po prostu mnie na nie nie stać. Jestem w stanie kupić jedną grę na miesiąc i to nie zawsze. Gdyby ceny gier spadły do poziomu 20zł, niektórych (NP GTA IV) 50zł, nie piraciłbym praktyczne w ogóle. (Mimo wszystko to nadal jest Polska i zarobki są małe) Natomiast nie rozumiem piratów z zachodu (No dobra są dzieci, którym rodzice nie kupią gry), gdzie zarobki są o wiele wyższe a gry wychodzą ogólnie o wiele taniej. <i>komentarz edytowany przez moderatora</i>
- ohhhh
- 2009-08-29 10:42:39
a wystarczyło się lekko zabezpieczyć: - dyski z danymi zabezpieczyć programem szyfrującym TrueCrypt i wbić jakieś ładniutkie hasełko - jakieś zabezpieczenie z Tokenem osobistym - jakiś sprzętowy szyfrator (256 bit lub więcej) pomiędzy dyskami a magistralą trzymający hasło w ulotnej pamięci >>>i by mogli się pocałować w 4 litery? Jak ja bym miał takie coś w piwnicy to pewnie dyski bym ulokował gdzie indziej i połączył jakimś światłowodem ;) Światłowód zamurował w ścianie i złożył mechanizm odcinający. Tyle danych a taki głąb?
- murphy
- 2009-08-29 12:59:07
plutosek> Zabawne jest to jak cześć osób "płacze" że policja łapie takie osoby, zamiast chodzić po ulicach i łapać np. złodziei ? Tyle że w tym przypadku ten koleś również jest złodziejem a jego zyski jak i wartość danych które tam miał na pewno jest większa jak 10 "standardowych" złodziei razem wziętych Nie rozumiesz pacanie, że: 1. Walka z piractwem komputerowym kosztuje polskiego podatnika kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Za te pieniądze budżet państwa mógłby uratować np. kilka tysięcy Polaków chorych na raka, które w tej sytuacji umierają w kolejkach NFZ. 2. Nikt nie twierdzi, że torrenty nie są kradzieżą. Chodzi o to, że walka z piractwem ładuje kabonę do 0.01% najbogatszych Amerykanów – producentów filmowych, koncernów muzycznych itp. Jest 1000 ważniejszych spraw w Polsce czy Szwecji niż ochrona praw autorskich wypasionych Kalifornijczyków za polskie czy szwedzkie pieniądze.
- plutosek
- 2009-08-29 13:27:05
Kaz Jak pisałem wcześniej, nawet gdyby gry były po te 20 - 10 zł to osoby standardowo piracące je ich nie kupią bo wolą ją ściągnąć z internetu w czasie oglądania filmu lub robienia obiadu. Kasę prędzej wydadzą na fajki lub piwo, po grę dodatkowo jeszcze musiały by wyjść z domu lub czekać na przesyłkę, to z ich punktu widzenia jest po prostu nie ekonomiczne. To że nie stać Ciebie na grę wcale Cię nie usprawiedliwia. Jak nie masz kasy na grę to nie powinieneś jej mieć i tyle, idź zarób więcej albo przestań grać. murphy - pacanie (taki twój styl wypowiedzi) Wszystko kosztuje, walka z piratami na drodze również, a przecież można by było pozwolić im jeździć z ogromnymi prędkościami przecież najwyżej szybciej będą w domu no nie ? A to że może kogoś zabiją... (firmy które nie otrzymują pieniędzy za swoje produkty upadają, a później się dziwicie że nie ma kto dobrych gier robić, lub pieniędzy na kolejne tytuły.) To co z tego że to głównie zagraniczne koncerny mają z tego pieniądze ? To głównie zagranicznych producentów, muzykę filmy, gry i programy używacie wiec o co chodzi ? Nie dajesz im zarobić a potem się dziwisz że nie masz w co pograć ani co pooglądać ? A może mamy uwierzyć że jeśli była by to polska firma to wtedy byś kupił dany program lub był za tym by ścigali osoby które okradają polskie firmy ? Żałosne.
- murphy
- 2009-08-29 17:30:51
Za pacana przepraszam. plutosek> Jak nie masz kasy na grę to nie powinieneś jej mieć i tyle, idź zarób więcej albo przestań grać. Zgodziłbym się w 100% gdyby zasady gry były FAIR PLAY. Ale prawda jest taka, że zarabiasz 10 000 złotych (koszt pracodawcy), od tego odchodzą ZUS i PIT =41%, zostaje 5 900 złotych. Dalej płacisz kolejne 30% podatków wliczonych w ceny produktów (VAT, akcyza, cła, CIT, Belka, inflacja, podatki od nieruchomości, itd.), zostaje 2 900 zł. Kolejane 10% kosztów to obsługa regulacji przerzucona na konsumenta. Zostaje 1900 zł. A z 5000 zł zostaje 950 zł. Z tego przeżyj miesiąc. Wniosek: albo gramy fair play, albo mafia o nazwie Państwo Polskie okrada nasz majątek, a my okradamy tłustych Amerykanów, bo inaczej się nie da. > Nie dajesz im zarobić a potem się dziwisz że nie masz w co pograć ani co pooglądać To jest słuszna uwaga. Natomiast wpływ polskiego piractwa na zyski tłuściochów z Californii jest zdecydowanie przesadzony. > Wszystko kosztuje, walka z piratami na drodze również Piraci na drodze zabijają, nowotwory (o których pisałem wcześniej) też zabijają. Piractwo komputerowe nie zabija. Wniosek: Przesadzasz.
- plutosek
- 2009-08-29 18:46:38
murphy Nadal uważam że jeśli nas na coś nie stać nie upoważnia nasz to do kradzieży, nawet jeśli nie jest to polska firma. Albo się dostosujemy do produktu, jego ceny i naszych możliwości i zdobędziemy lub nie ten program legalnie, albo go ukradniemy. "Piraci na drodze zabijają, nowotwory (o których pisałem wcześniej) też zabijają. Piractwo komputerowe nie zabija. Wniosek: Przesadzasz." Bieda również może zabić, okradając firmy pozbawiamy ich dochodów ? Firma bez dochodów upada a jej pracownicy (często w tysiącach) są zwalniani. Jak to mówią kij ma zawsze dwa końce, ale żadna wymówka nie upoważnia nas do kradzieży. I nie możemy tego procederu sobie tłumaczyć naszymi małymi dochodami ani podobnymi rzeczami. Mnie na ferrari również nie stać, mimo że robi je zagraniczna firma której jedno auto w ta czy tamtą stronę pewnie różnicy nie zrobi to go nie ukradnę...
- Piotr
- 2009-08-29 19:36:08
na pewno powiązany z Al Kaidą czy innym Osamą! Już czuję się bezpieczniej.
- murphy
- 2009-08-29 23:48:18
>Jak to mówią kij ma zawsze dwa końce, ale żadna wymówka nie upoważnia nas do kradzieży. I nie możemy tego procederu sobie tłumaczyć naszymi małymi dochodami ani podobnymi rzeczami. Masz 100% rację. Tylko, że ja nigdzie (!) nie twierdzę, że niskie dochody usprawiedliwiają kradzież. Moje dochody przed opodatkowaniem są wysokie (podałem 10 000 złotych). Kradzież to z definicji przejęcie cudzego majątku lub własności intelektualnej bez dobrowolnej zgody właściciela tego majątku. Tak? Tak. Dokładnie to robią urzędnicy państwa polskiego z moim majątkiem zabierając mi go BEZ mojej zgody pod groźbą umieszczenia mnie w metalowej klatce i zabrania mi go siłą. Zgodnie z konstytucją wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Prawdą jest zatem że: (1) władze naszego kraju mogą kraść moje pieniądze, majątek i fałszować pieniądz (NBP) powodując spadek moich realnych oszczędności oraz (2) wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, z (1) i (2) wynika, że ja też mogę okradać innych, ściągać torrenty i drukować sobie banknoty. Takie jest prawo. Powtarzam: ALBO gramy fair and square, ALBO zgodnie z prawem tego kraju gramy w zje** i sk***, i sprawdzamy kto kogo bardziej okradnie. Kropka.
- Rob
- 2009-08-30 00:39:39
@ murphy: Sorry, ale nie jest tak różowo, jak to sobie wyobrażasz. Jako polak mało zarabiam, więc zwinę grę z netu "nikt nie traci", w końcu to tylko my biedni polacy. A teraz zamiast polacy wpisz sobie 70% krajów świata, które są na podobnym poziomie co polska, bądź niższym. Nagle ci "tłuści kalifornijczycy" nie tracą jedynie na Polsce, ale też na Rosji, Czechach itd. To było odnośnie argumentu - jak tylko ja zwinę to straty nawet nie poczują. @plusotek "Jak pisałem wcześniej, nawet gdyby gry były po te 20 - 10 zł to osoby standardowo piracące je ich nie kupią bo wolą ją ściągnąć z internetu w czasie oglądania filmu lub robienia obiadu. Kasę prędzej wydadzą na fajki lub piwo, po grę dodatkowo jeszcze musiały by wyjść z domu lub czekać na przesyłkę, to z ich punktu widzenia jest po prostu nie ekonomiczne." Nie widzę niczego zdrożnego w ściąganiu pirackiej gry w oryginalnej wersji językowej z internetu, o ile osoba ściągająca faktycznie kupi tą grę, gdy cena spadnie do znośnego poziomu - dla niektórych jest to 50zł, dla innych dopiero 25zł. Osobiście jak już zacząłem zarabiać zakupiłem wszystkie gry, które dawały mi frajdę "w młodości". Szkoda tylko że Interplay upadł, choć akurat fallouta to z 4 razy kupiłem.
- ~gość
- 2009-08-30 12:50:17
"88 terabajtów pirackich filmów w rękach policji" a nieokreślona ilość plików muzycznych, graficznych i aplikacji zajmuje 0 KB. zagadka rozwiązana
- als
- 2009-08-31 09:03:33
mnie zastanawia jak licza wartosc zpiraconej gry jako straty firmy. Czy to jest cena aktualna w danym momencie czy cena jaka zazada producent (czyli np. cena z jaka gra weszla na rynek)??
- Aress
- 2009-08-31 09:30:41
Nie uważam piracenia gier i programów za usprawiedliwione pod żadnym względem ale jak ktoś słusznie zauważył kij ma zawsze dwa końce... - dlaczego mnóstwo gier nie ma wersji "demo"? Oczywiście nie ma takiego obowiązku, ale wydanie dema daje potencjalnemu klientowi możliwość zapoznania się z grą czy programem i decyzję o kupnie, a o firmie tworzącej daje pojęcie, że jednak nie leci w kulki i dba o jakość i klienta. A teraz multum gier nie ma takiej możliwości i kupujesz kota w worku, a bardzo często okazuje się że to stanowczo przereklamowany badziew. Dlatego sporo ludzi traktuje wersje "torrent" jako demo i potem kupuje sobie oryginał. Pewnie że są tacy, którzy tego nie zrobią i non-stop jadą na piracie. Ale sporo jest takich co kupią - więc generalizować nie można. - inna bajka to zabawna "kreatywna księgowość" takich firm, a mianowicie obliczanie tzw. "strat".Nikt nie zagwarantuje na 100% - jak pisałem powyżej - że ktoś kto ściągnie piracką wersję w końcu kiedyś kupi oryginał. Skoro i tak by go nie kupił to jak tu mówić o "stracie"? Oczywiście nadal jest to piractwo i to go nie usprawiedliwia - ale liczenie w tym przypadku "strat" jest ciut naciągane. Idąc tym tokiem myślenia ja np. naraziłem na "straty" np. Mercedesa - bo nie kupiłem ich samochodu. - a to prowadzi do kolejnego wniosku - niektórzy z zacietrzewieniem krzyczą o piractwie i przyrównują pirackie kopie gier czy programów do kradzieży samochodu czy innego dobra. Otóż nad tą zabawną kwestią pracują już prawnicy w cały świecie a kwestia jest bardziej skomplikowana. Dobra takie jak samochód czy chleb jakby ciut różnią się od dóbr takich jak gra czy program. Kradzież Ferrari z czyjegoś (bądź samego wytwórcy) parkingu to pozbawienie go tej rzeczy fizycznie. Ty masz - on nie ma. W przypadku np. gry to nie takie proste. Ty masz tylko n-tą kopie - on nadal ma oryginał. Reasumując - jeśli jesteś w stanie stworzyć sobie kopię Ferrari na podstawie tego na parkingu i nim odjechać - wtedy można by to porównać. Oczywiście nadal pozostaje kwestia praw do marki, projektu, patentów itp., i sam fakt byłby mocno naciągany w kwestii prawnej - ale to NIE TO SAMO co wsiąść do oryginału i odjechać. Ergo - piractwo gier i programów jest może niezgodne z prawem i moralnie naganne - ale mało kto chce zauważyć że nazywanie tego "zwykłą kradzieżą" jest mocno naciągane i napędzane przez nabite kasą lobby wydawców i producentów.
- max
- 2009-08-31 12:41:07
(1) Murphy rzeczywiście podaje sensowne argumenty, a plutosek totalnie przesadza. Ale to sobie panowie wyjaśnią, ja już się nie wtrącam. Opiszę za to inną historyjkę, ku (nie)pokrzekiepieniu serc. Kupiłem kiedyś kuzynowi grę na 16-te urodziny. Człowiek młody, to lubi pograć. Battlefield 2. Chłopak znał ją wcześniej jedynie z grania u kolegi (pewnie na piracie, bo nie grał wcześniej na multi). Ucieszył się jak gwizdek. Instalujemy (z konta administratora). Podczas instalacji prośba o podanie klucza. Podajemy klucz do BF2. Potem klucz do jednostek spejcalnych. Jedziemy dalej. Po jakimś czasie pytanie, czy chcemy zarejestrować grę. TAK, chcemy. Pierwsze (1) pytanie o email i hasło. Podajemy. Trwa dalsza instalacja, punkbustery, itd. Nagle okienko, że podany klucz jest nieprawidłowy i w polu edycyjnym podany jakiś zupełnie inny klucz niż to, co wpisaliśmy. No to zmieniamy wartość w polu na to, co jest na pudełku. Instalacja zakończona. Włączamy grę. Prośba o stworzenie profilu - drugie (2) pytanie o email i hasło. Podajemy to, co poprzednio - błąd, takie już jest (co niby jest - hasło?!) podajemy innego maila. Poszło. Wybieramy serwer, klikamy połącz. Komunikat, że klucz gry jest nieważny. Pierwsze rozczarowanie. Czytamy dokładnie instrukcję. Znajdujemy numer telefonicznego supportu. Niestety czynny jest jedynie w godzinach 9-17 w dni powszednie. Dokładnie wtedy, kiedy standardowy użytkownik, który za cokolwiek płaci samodzielnie, jest w pracy.
- max
- 2009-08-31 12:46:23
(2) Czytam dalej - dowiadujemy się, że w funkcjach sieciowych gry uczestniczy game-spy. Instalujemy to to. Trzecie (3) pytanie o email i hasło. Znowu jakieś problemy - hasło jest nieprawidłowe. Przeszło tylko takie bez znaków specjalnych (porażka). Idziemy do gry - klucz nadal nieważny. Googlujemy. Okazuje się, że częścią autoryzacji, poza podanym kluczem jest nazwa użytkownika w systemie operacyjnym (sic! a może sick?;)). Czyli - jeśli gra zainstalowana jako admin, to grać też trzeba jako admin. Po prostu cudo i mistrzostwo w pisaniu bezpiecznego oprogramowania. Włączamy jako admin. Klucz jest już ok. Teraz wybieramy serwer, gramy. Okazało się, że wywalił nas z gry punkbuster z komunikatem, że "ma być a1392. z 6542 a ty masz a 19238 bzzz 312" czy coś w tym stylu. Myślimy sobie - pewnie potrzebne są jakieś update''y do gry. Zauważamy, że game-spy informuje, iż do ściągnięcia jest 500MB update''u do Battlefielda. Z poziomu game-spy klikamy download. Pokazuje się reklama (co? do jasnej cholery, zapłaciłem za tą grę, co to ma znaczyć?!), klikamy pomiń, pokazuje się strona z możliwością ściągnięcia poprawki. Próbujemy ściągnąć. Dostajemy propozycję nie do odrzucenia - albo zapłacimy kilkanaście euro za abonament i sobie ściągniemy, albo mamy czekać godzinę, aż dostaniemy wolny slot i będziemy mogli ściągnąć za darmo. Nie muszę chyba tutaj dodawać, jakie określenia przychodziły mi na myśl.
- max
- 2009-08-31 12:59:23
do idg: wasz system komentarzy jest beznadziejny. Piszę coś, zatwierdzam, wraca na główną stronę. Ani be, ani me, ani kukuryku. Czy się udało, czy nie - nie wiadomo.
- gowno_prawda
- 2009-09-01 11:22:58
88 TB? Aż tyle jest filmów o piratach na świecie? A ja się zatrzymałem na "Piratach z Karaibów". LOL
Pralka BOSCH WLX 2048 KPL
Smartfon SAMSUNG GT-S5830 Galaxy Ace Onyx
4Flex kolagen 10g x 30 saszetek
Pobierz bezpłatnego e-booka 



