Chiny: wojskowa dyscyplina lekarstwem dla uzależnionych graczy (zdjęcia!)
Grupa podczas wspólnej rozmowy z psychologami i rodzicami
Ośrodek pana Tao
Zabawa psychologiczna: uczestnik ustawia z klocków "swój świat". Jeśli jedynym z elementów będzie on sam, to znaczy, że poczynił postęp i otworzył się na rzeczywistość. Jeśli zabraknie jego figury, to psychologowie notują jeden z punktów objaw uzależnienia od Sieci. Osoby, które zdecydowały się na uczestnictwo w programie, szybko poznają życie znane na co dzień wyłącznie z gier komputerowych. Grupa zorganizowana jest w regiment ściśle przestrzegający wojskowej dyscypliny. Uczestnicy przechodzą trening walki wręcz, czytają literaturę wojskową, mają zapewnione regularne sesje z psychologami. Porządku pilnują wyznaczeni "sierżanci", którzy krótkimi i stanowczymi komendami wydają polecenia. Większość z uczestników ma od 15 do 19 lat. Obowiązuje jedna główna zasada: brak jakiegokolwiek dostępu do Internetu. Czas trwania tego specyficznego odwyku wynosi trzy miesiące.
Psychologowie z całego świata wciąż nie mogą dojść do porozumienia czy uzależnienie od Sieci jest w ogóle możliwe do zdiagnozowania. Mimo to, w Chinach powstaje coraz więcej ośrodków, które oferują programy odwykowe i zmuszają uczestników do zrezygnowania z Sieci. Zamiast tego proponują aktywność fizyczną i edukację.
Tao potrafi bardzo szybko wyjaśnić jak zdiagnozować uzależnienie od Internetu. "Ci młodzi ludzie spędzają każdy dzień swojego życia przed komputerem, w Sieci. Często wybierają nawet wirtualną rozrywkę zamiast prysznica czy wyczyszczenia sobie ubrań" - mówi zza biurka, na którym znajduje się niewielki portret Zygmunta Freuda.
Trzymiesięczny program zmiana życie pacjentów.
Mieszkańcy ośrodka zaczynają dzień równo o 6.20, kiedy "sierżanci" budzą ich na poranne ćwiczenia. Potem czeka ich cały dzień rozmaitych zajęć fizycznych oraz lekcji. Powrót do pokoju przewidziany jest na 8 wieczorem. Światła gasi się o 9.30.
Najczęstszymi uczestnikami programu Tao są młodzi mężczyźni uzależnieni od gier komputerowych. Najpopularniejsze tytuły w tym niesławnym rankingu to World of Warcraft, Counter-Strike oraz chińskie MMORPG. Dziewczęta znajdujące się w ośrodkach to głównie osoby uzależnione od komunikatorów internetowych oraz chatów. Obecna grupa liczy 70 przedstawicielek płci pięknej.
Bardzo często zdarzało się, że uczestnicy programu Tao byli sprowadzani do niego przez rodziców siłą lub podstępem. Nadzorujący projekt nieraz spotykał się z tym, że nastolatek przywożony był do niego w środku nocy.
Okazuje się, że rodzice są najbardziej winni tragedii własnych dzieci. Za najczęstszy powód zamknięcia się młodej osoby w wirtualnym świecie podawana jest zbyt silna presję do osiągania jak najlepszych wyników w szkole. Winny jest również chiński system edukacji, który już od podstawowego stopnia wymusza zdawanie egzaminów, zaciętą konkurencję i spędzanie tygodni na nauce.
Dobrą wiadomością jest to, że rodzice również uczestniczą w programie. Psychologie uczą ich lepszej komunikacji z dziećmi i przekonują, że najważniejsze jest wsparcie dla nastolatków. Opiekunowie dodatkowo grają ze swoimi dziećmi w gry na powietrzu, prowadzą dyskusje, wspólnie rozwiązują różne problemy.
Z analizy chińskiego rządu wynika, że średnio niemal 10% młodych jest tam uzależnionych od Sieci. Większość cechuje również słaby kontakt z rodzicami, znajomymi oraz nauczycielami.
Tao jest magistrem medycyny. Swój program leczenia przygotował wraz z grupą lekarzy. W swojej pracy eksperci korzystali z rozwiązań, które stosuje się do leczenia alkoholizmu. Możliwość wyleczenia się z uzależnienia od Internetu i gier komputerowych jest kosztowna. Uczestnik musi co miesiąc płacić Tao około 8400 juanów (1200 dolarów). To statystycznie o ponad połowę więcej niż średni zarobek osób mieszkających w mieście. Rodzice są jednak zadowoleni - jeden z nich przeznaczył na ośrodek ponad 200 tysięcy juanów.
Tao dodaje, że około 70% uczestników programu kończy go wyleczona z nałogu. Pozostałe 30% mimo pewnych zmian wraca do wirtualnego świata.
- Vacter
- 2009-07-10 21:07:25
Phi, wojskowa dyscyplina. A czego niby doświadczają na co dzień mieszkańcy Chin? WoW to wolność, w porównaniu z ich realnym światem :).
- j
- 2009-07-11 08:21:31
Tia WoW to może i wolność, ale jak kolega opowiada jakąś historię bardzo realistyczną i ciekawą, a potem okazuje się, że on to zrobił w WoWie to nie jest najlepiej. Jednym słowem widać oznaki mieszania rzeczywistości i świata wirtualnego.
- Darku
- 2009-07-11 09:29:51
Witam. Mam znajomego nałogowego gracza w WOW-a . pewnego razu zaczął nam opowiada, jak to gdzieś się wybrał jakieś kaniony jaskinie .... każdy z nas myślał że ziomal był na jakiś ciekawej wycieczce tak to przezywał . Ale wszystko zrozumieliśmy gdy zaczął gadać co tam robił ( zabijał walczył z jakimiś stworkami ) lol operował ich nazwami heheheh ) Niestety ziomek został wyśmiany i poszedł se... Cytat" I tak nie zrozumiecie " i wrócił do Siebie heheh pewnie przed blaszaka :D i uzależnienie od czegoś takiego istnieje naprawdę !!
- ROBERTO
- 2009-07-11 13:35:24
SŁUSZNIE,TO BY SIĘ PRZYDAŁO I POLSKIEJ MŁODZIEŻY.
- mario
- 2009-07-11 15:57:43
@Vacter: w wielu aspektach życia Chińczycy mają znacznie więcej wolności niż my.
- Krzysiek
- 2009-07-11 17:24:41
Może do wszystkiego trzeba dorosnąć? :) Jak miałem 13 lat to przyznam się bez bicia, że grałem :P Ale jak w wieku 17 lat znalazłem sobie dziewczynę to w ogóle przestałem grać :)
- Vacter
- 2009-07-12 02:19:51
Ale z ciebie nolife Krzysiek. Dziewczyna? Phi. To już krok do trumny.
- gmp
- 2009-07-12 23:18:15
Darku, jesli wyjechales do niego z tekstem typu: Niestety ziomek został wyśmiany i poszedł se... to nie dziwie sie, ze "se" poszedl "ziomek".. tez by mi bylo szkoda slow na ciebie.
- cammell
- 2009-07-13 10:49:15
Krzysiek: Nigdy nie byleś graczem... tyle Ja gram od 1988 (wtedy jeszcze timex 2048) Po akcji z ogame zasada: zadnych gier real-time. Mam trojke dzieci i wykrawam czas ostatnio na ETW :)
- J
- 2009-07-13 22:01:14
mario - zwracam się z uprzejmą prośbą o wyjaśnienie w jakich dziedzinach życia mają więcej wolności niż my
- Hydra UN
- 2009-07-14 14:02:00
wg. mnie tacy ludzie mają słabą psychikę,są na tyle głupi że oddają się grom bez pamięci ale nie ma co bagatelizować sprawy,ludzie czepiają się gier jakby to była zaraza.Grałem w Metin2 i jakoś się nie jestem uzależniony.A te obozy to efekt przesady.Chyba od tego komunizmu im odbija...
- ~sula150
- 2010-07-07 16:39:38
Wszystko, co czytałam na temat Chińczyków, bardzo mi się źle kojarzyło. Czy oni uczyli sie kiedyś religii albo etyki? Bo widać, że nie. To nie ma pomagać uzależnionym nastolatkom. Uciekają oni do świata gier, bo to inny świat, lepszy według nich od realnego. Kto wie, jakie są jeszcze sposoby na biednych ludzi. Jedynym sposobem jest zmienianie swego kraju. Zmienianie świata. By sie innym żyło lepiej. I żebyście Wy żyli lepiej. Ja to zrozumiałam, już dawno. Niektórzy jeszcze nie. Pora też na nich, aby zrozumieli. Mam nadzieję, że Polacy nie będą brali przykładu z gorszych krajów, zwłaszcza tych ze Wschodu.
4Flex kolagen 10g x 30 saszetek
Pobierz bezpłatnego e-booka 



