Początek całego zamieszania sięga 1996 roku, kiedy to podpisane zostało porozumienie w sprawie wwozu do Unii Europejskiej towarów elektronicznych. Na jego mocy, od wybranych produktów, nie pobierano żadnych dodatkowych opłat. Miało to pomóc w rozwoju biznesu w Europie, jako że większość klientów stanowiły firmy i korporacje. W tamtym czasie USA eksportowały do Europy towary o łącznej wartości 600 miliardów dolarów. Teraz kwota ta jest znacznie wyższa i wynosi 1,5 biliona dolarów.
Unijni urzędnicy doszli do wniosku, że obecnie z produktów IT korzystają w większości osoby prywatne. Dało to pretekst do wprowadzenia dodatkowych opłat, co nie podoba się dwóm największym eksporterom sprzętu czyli Stanom Zjednoczonym oraz Japonii. Kraje te zgłosiły sprawę do Międzynarodowej Organizacji Handlu.
WTO wszczęło więc śledztwo. Nic nie wskazuje na to, by obydwie strony konfliktu mogły dojść do porozumienia. Unia Europejska twierdzi, że protestujące kraje nie wykazują nawet odrobiny dobrej woli i nie chcą polubownie załatwić tej sprawy.
Rząd Stanów Zjednoczonych jest jednak innego zdania. We wniosku złożonym do Międzynarodowej Organizacji Handlu można przeczytać, że "USA spędziły ponad na dwa lata na rozmowach z Unią Europejską". Nie przyniosło to jednak żadnego rezultatu.
Wygląda więc na to, że sprawę rozstrzygnie dopiero WTO.
- ~gość
- 2008-09-24 10:17:58
nie no bez przesady!!!
- Lamarr
- 2008-09-24 10:39:33
Hę? To według unijnych urzędników, firmy już ze sprzętu korzystać przestały??? I jak można sprawę rozwiązać polubownie, jeżeli jedna strona ewidentnie złamała umowę? Jakikolwiek kompromis byłby w tym wypadku korzyścią dla "nieuczciwej" strony. I jeszcze jedno - widać jak się przejmują konsumentami - zarabiają na imporcie? zabronić!
- Guest
- 2008-09-24 10:43:01
Widać jak się przejmują tym, żeby napchać kieszenie za pieniądze konsumentów... Bo przecież nie przestaniemy nagle kupować sprzętu z Japonii...
- lolek
- 2008-09-24 10:58:54
to chodzi o iluzoryczna ochrone europejskich producentow sprzetu. UE idzie na dno i probuja zablokowac zalew chinskiego towaru. niestety nie dadza rady. Praktycznie w UE nie produkuje sie juz elektroniki. To co jest to fabtyki - montownie. Faktyczna produkcja podzespolow odbywa sie w Japonii, USA, Tajwanie i Chinach (plus singapur itd)
- tad
- 2008-09-24 11:09:29
unijni urzędnicy, dawno urwali się ze smyczy demokracji (wyborców, dla których mieli być zbiorowymi sługami), teraz żyją wg wytycznych komisarzy (tylko oni mają inicjatywę ustawodawczą w UE a nie np. parlament). Widzimy kolejne postępy postępu w sensie lewym.
- adi
- 2008-09-24 12:40:31
e-bay się ucieszy :]
- Pawloow
- 2008-09-24 13:40:08
Ceny się nie zmienią. Unia ma rację , jeśli ten sam sprzęt - jak np. DELL''a - jest w UE sprzedawany przez stronę Della za 45% więcej ... to znaczy że jest miejsce na rezygnację producentów z marży na rzecz utrzymania cen :-) Dość robienia nas w konia przez US and A.
- ~gość
- 2008-09-24 15:27:58
Porozumienie z 1996 roku to prehistoria jeśli idzie o przemysł elektroniczny jak też i związanych z nim międzynarodowych umów handlowych. UE postępuje słusznie - o ile zdobyte w ten sposób pieniądze wspomogą europejski (praktycznie nieistniejący) przemysł elektroniczny a nie pójdą w dopłaty dla rolników... Niekorzystanie z posiadanego potencjału (szczególnie naukowego) to grzech nie tylko Polaków, jak widać w tej dziedzinie, ale wszystkich Europejczyków.
- maks
- 2008-09-24 15:36:49
Jak firmy kupują sprzęt to wszystko ok, a jak zwykły ludzik do własnego użytku chce coś se sprowadzić to niby ma być drożej? O kur... Przecież więcej, jak już to firmy kupują bo hurtowe ilości i jeszcze odliczają od podatku. ale co tam dowalić zwykłemu obywatelowi. To jest niby ochrona Europejskich producentów? A kto jeszcze w UE jest producentem? Chyba tylko Philips się ostał. Witamy w Związku Socjalistycznych Republik Unijnych
Jak pisać CV i list motywacyjny
Smartfon SONY ERICSSON Xperia Arc S
Pobierz bezpłatnego e-booka 



